Dziwna sprawa sądowa z utajnioną wokandą*

30 czerwca 2010 roku w Sądzie Rejonowym Warszawa Śródmieście odbyły się dziwne rozprawy. Na wokandzie tajemniczo napisano „zawiadomienie w trybie art. 306 §1 k.p.k.”, przy czym podano jedynie nazwiska osób i organizacji oskarżających nie podając kogo dotyczy dana rozprawa. A rozprawa, na której chcieliśmy być obecni dotyczyła m.in. najważniejszej osoby w państwie – premiera Donalda Tuska.
Zawiadomienie do prokuratury rejonowej Warszawa – Śródmieście dotyczące popełnienia przestępstwa z art. 231 §1 przez radcę kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jerzego Izdebskiego oraz przestępstwo z art. 18§1, §2 i §3 przez posła Sejm RP Donalda Tuska złożył były pracownik naukowy krakowkiej Akademii Ekonomicznej i dyrektor instytucji finasnowych dr Zbigniew Kękuś. Już wcześniej składał on zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez posła Donalda Tuska w Prokuraturze Rejonowej w Gdańsku, ale odmówiono wszczęcia śledztwa.

Rozprawa w Sądzie Warszawa – Śródmieście odbyła się bez obecności prokuratora, z oczywistych powodów była niejawna, jednak sędzia nie zezwolił na obecność osób zaufania, mimo że jest to gwarantowane przez Kodeks Postępowania Karnego. Dr Kękus poinformował następnie sędziego, że rozprawa będzie rejestrowana, co alternatywnie KPK dopuszcza, na co ten nakazał wyłączyć dyktafon. Na prośbę dr Kękusia o podanie podstawy prawnej, sędzia przez dobre 4 minuty nie potrafił znaleźć odpowiedniego artykułu, wobec czego dr Kękuś wyszedł mówiąc, że nie ma czasu na to by „w jego obecności sędzia uczył się Kodeksu Postępowania Karnego”, składając równocześnie wniosek o jego wyłączenie.
Tak wyglądają więc rozprawy w polskich sądach.

dr Zbigniew Kękuś

Dr Kękuś potyka się z wymiarem sprawiedliwości od 13 lat. Jak sam twierdzi, nie ufa już polskiemu wymiarowi sprawiedliwości, co więcej – ma z nim bardzo przykre doświadczenia, które dowodzą, że w Polsce jest bezprawie. W 2007 roku został on skazany z artykułu 226 §1 za znieważenie funkcjonariusza publicznego w związku z pełnieniem przez niego obowiązków służbowych, mimo że ściganie z tego paragrafu jak to wynika z Dziennika Ustawa z 19 X 2006 roku było niedopuszczalne. Ś.p. Zbigniew Wasserman złożył w związku z tym apelację do Ministra Sprawiedliwości. Stanowisko Wassermana, zostało potwierdzone przez zastępcę Prokuratora Generalnego, jednak sprawa nie została wznowiona głównie z uwagi na to, że jak to określił prokurator Pogorzelski, „wyrok był łagodny”.

Sprawą dr Kękusia zainteresował się m.in. prezes Stowarzyszenia Obrony Praw Ojca Krzysztof Łapaj, który intrweniował m.in. u posła Bronisława Komorowskiego. Jednak ten potraktował sprawę lekceważąco, mimo że dotyczyła bardzo ważnego i udokumentowanego problemu bezprawia w polskich sądach, nie mówiąc o tym, że poszkodowany został polski naukowiec i biznesman, który przecież stanowi jeden z filarów nowoczesnego państwa polskiego. Tu można zadać pytanie – czy poseł, który lekceważy tak istotne sprawy możedobrze wypełniać obowiązki Prezydenta RP?
==================================================================

  • napisano na podstawie rozmów dr Z. Kękusiem i K. Łapajem. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.
Reklamy