Czy są kolejni chętni by pójść na stos?

Giordano Bruno

Zastanawiam się czy jest w ogóle sens prowadzić blog o takim charakterze – domowego rewolucjonisty, który chce zmienić świat opierając się na skromnych środkach i dostępowi do informacji, który gwarantuje obecnie internet. Staram się obserwować reakcję jakie wywołują publikacje takie jak moje, Piotra Beina, Bronka, Zenobiusza, Maruchy, Mizi i innych spadkobierców heretyka Giordano Bruno, który jak wiemy z historii został spalony na stosie.
Tak, jestesmy współczesnymi heretykami, a zasady dyktuje poprawność polityczna, która zastąpiła Świętą Inkwizycję i zmierza prosto na tę samą drogę – fizycznej likwidacji tych, którzy nie zgadzają się z „oficjalną” dogmą rzeczywistości.
W Holandii wymierzają kary pieniężne za ośmieszanie Holocaustu, w Niemczech zapróbę badań naukowych idzie się za to samo na długie lata do więzienia, a adwokatów którzy by się pokusili obrony takiego delikwenta, wsadza się również do pierdla. Nikt nie kara jednak za koszulki z Che-Guevarą czy za wielkie plakaty z Leninem, choć wiadomo, że komunizm pochłonął więcej ofiar niż faszyzm. W Polsce już niedługo będzie podobnie, podejrzewam, że planowane są poważne ograniczenia wolności słowa. Pod pozorem dajmy na to ochrony przed pedofilią, zacznie się wprowadzać obostrzenia w stosunku do publikacji internetowych. Taką drogą próbuje się niszczyć wolność słowa w USA, choć Republika Konstytucyjna, kórą są Stany (nie, nie jest to kraj „demokratyczny” jak nam wmawiają) dzielnie się broni i sądzę, że zwycięstwo będzie po stronie dobra.
Nie zakazy są jednak problemem, a umysły ludzkie. A te są już wyprane, do tego stopnia, że ludzie ufają wszystkiemu co się im podaje. Jak psy, które przyjmą od pana misę z każdym jedzeniem.

Na opakowaniu nie ma informacji o składnikach

W upały na niemal każdym rogu w centrum Krakowa rozdawana jest Coca Cola. Do niedawna była to Cola o nazwie Zero, ale widać nie za bardzo smakowała, albo zbyt duzo się zrobiło szumu wokół tego co zawiera i postanowiono sewować ludziom czerwone puszeczki. Sam lubię się czasem napić Coca Coli, bo to płyn smaczny i działa jak kawa. Oczywiście trucizny w postaci aspartamu nie akceptuję w żadnej postaci, dlatego nigdy nie pczęstowałem się płynem o nazwie Zero.
Tym razem jednak zgłupiałem. Na puszkach nie ma podanego składu! Jest tylko napis „informacje o produkcie u osób rozdających produkt”. A ci popatrzyli się na mnie jak na głupa gdy spytałem co zawierają puszki.
„Jak to co? Coca Colę”. O czymś takim jak aspartam w ogóle nie słyszeli.

W czasie wojny podrzucano dzieciom zatrute cukierki. Teraz wrogowie Polski mogą stanąć na rogu i rozdawać puszki z dowolnym napojem mówiąc, że to jest reklama i ludzie to chętnie przyjmą. Nie twierdzę, że Coca Cola che nas wytruć, ale zadaję pytanie – czy ludzie nie mają zupełnie już rozumu przyjmując produkt o nieznanym składzie?!
I podobnie jest z innymi, o wiele ważniejszymi problemami, choćby wspomnę o smugach chemicznych.
„Możecie sobie publikować, a ja i tak wam nie uwierzę” powiedział mi kiedyś kolega z wyższym wykształceniem gdy mu prezentowałem dowody na zawartość aluminium i baru w chemtrailsach. „To normalne, że samoloty zostawiają smugi” powiedział mi inny gdy mu pokazałem zdjęcia.
I tak jest ze wszystkim – z żywnością GMO, z porywaniem przez państwo dzieci, z niszczeniem rodziny przez sądy rodzinne, z zabieraniem majątku pod byle pozorem, z niszczeniem ludzi obdarzonych inwencją. W społeczeństwie jest już 99% durni, niektórych wykształconych, ale co z tego gdy kompletnie nie kumają o co tu chodzi?
Zadam więc pytanie jeszcze raz – czy jest sens prowadzić taki blog, publikować filmy, zarzynać się po nocach, tłumaczyć publikacje angielskojezyczne, śledzić wiadomości z niezależnych źródeł, skoro ci ludzie chcą iść do gazu?

Reklamy