Nie, to nie leśnicy… ani nie górnicy… nie Polska nawet…

Tak z bankoterrorystami  walczą młodzi Anglicy:
1 część: http://www.youtube.com/watch?v=1_5MY0BZn3Q
2 częśc: http://www.youtube.com/watch?v=neiR7uZAXD4

Advertisements

8 responses to “Nie, to nie leśnicy… ani nie górnicy… nie Polska nawet…

  1. krzysiek 27 Listopad 2010 o 3:13 am

    veith ma gadane; ciekawe czy przylot gaśnicy to robota agenta prowokatora cz.1 13:40

  2. Andre 27 Listopad 2010 o 4:19 pm

    Siła jest w nas!
    Bardzo inspirujący dokument. Przypomina mi się polski sierpień 1980. Wtedy Polacy jeszcze potrafili się zjednoczyć dla realizacji celu nadrzędnego. Teraz niestety na każdym kroku eksponuje się to, co nas dzieli. Jeżeli nie zjednoczymy naszych wysiłków, to wyrżną nas jak bydło.

    Kiedy w 2004 roku przyjechałem do Londynu, już pierwszego dnia miałem wrażenie, że miasto to przypomina jedno wielkie więzienie. Potem to wrażenie się nieco zatarło, ale później okazało się, że wcale się nie myliłem.

    Żeby lepiej zrozumieć strategię działań brytyjskiej policji dobrze jest coś wiedzieć na temat specjalnych zespołów, które w ostatnich latach zostały tam powołane do życia. Przedstawicieli niektórych z tych zespołów uchwycono na filmie.

    Zdjęcia poszczególnych funkcjonariuszy można znaleźć na stronie FitWatch
    http://www.fitwatch.org.uk/2009/08/24/spotter-cards/

    FitWatch

    Nieformalna organizacja stawiająca sobie za cel utrudnianie działania policyjnym zespołom FIT, identyfikowanie, fotografowanie i filmowanie funkcjonariuszy policji, obronę praw obywatelskich i piętnowanie łamania prawa przez policję. W 2008 r. dwóch członków FitWatch zostało aresztowanych. Oskarżono ich o utrudnianie policjantom prowadzenia czynności służbowych.

    http://fitwatch.org.uk/about

    Nazwy specjalnych zespołów brytyjskiej policji:

    Forward Intelligence Team (Zespół Pierwszej Linii Wywiadu)

    Składa się z kilku policjantów oddelegowanych do zbierania informacji w terenie. Wyposażeni są w aparaty fotograficzne, kamery wideo i rejestratory dźwięku. Prowadzą swoje działania w sposób otwarty, często wręcz demonstracyjny. Ich głównym zadaniem jest fotografowanie uczestników protestów i manifestacji ulicznych oraz osób zakłócających przebieg imprez sportowych, rozrywkowych i innych. Do zadań zespołów FIT może też należeć rozdzielanie grup aktywistów oraz uniemożliwianie im realizacji działań antyspołecznych.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Forward_Intelligence_Team

    NPIOU

    The National Public Order Intelligence Team (krajowy zespół wywiadowczy dla utrzymania porządku publicznego)

    Jest to jednostka policyjnego wywiadu założona w 1999 r. celem śledzenia aktywistów z organizacji ekologicznych, obrońców praw zwierząt oraz różnych protestów ulicznych i manifestacji. Zespół zatrudnia około 70 policjantów i pracowników policji i posiada budżet wysokości 5 milionów funtów. Widząc funkcjonariuszy z NPIOU np. w czasie jakiejś manifestacji, możesz się domyślać, że ktoś gdzieś uznał, że jesteś potencjalnie niebezpiecznym ekstremistą.

    Police Intelligence (policyjna służba wywiadowcza)

    Ich celem jest śledzenie i przewidywanie przestępstw, tak żeby móc im zapobiegać, zmniejszać ich liczbę. Policyjni analitycy ze służby wywiadu badają, kto popełnia przestępstwa, w jaki sposób, kiedy, gdzie i dlaczego. Opracowują profile różnych rodzajów przestępstw oraz poszczególnych osobników łamiących prawo. Analitycy ściśle współpracują z policjantami innych specjalności.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Police_intelligence

    EGT
    The Evidence Gathering Team (zespół zbierania dowodów)

    złożony jest z funkcjonariuszy przeszkolonych w posługiwaniu się kamerą i innym sprzętem rejestrującym obraz i dźwięk. Funkcjonariusze EGT są na przykład obecni na meczach piłkarskich, gdzie wyłapują i filmują osoby zakłócające porządek. Policjanci z zespołu EGT są umundurowani i dobrze widoczni, kiedy filmują. Wykorzystuje się też ich do filmowania miejsca popełnienia przestępstwa.

    Community Liaison Officer (oficer łącznikowy do kontaktu z ludnością)

    Podstawowym zadaniem tych policjantów jest dbanie o jak najlepszą komunikację między lokalną społecznością a policją. Funkcjonariusze ci starają się zwłaszcza dotrzeć do odrębnych kulturowo, zamkniętych społeczności, edukować ich i wzbudzać ich zaufanie do policji. Oficerowie łącznikowi ściśle współpracują też ze strażą obywatelską i innymi organizacjami wolontariackimi mającymi na celu pomoc w utrzymaniu porządku w sąsiedztwie czy na całym osiedlu.
    http://www.police.qld.gov.au/join/plo/

  3. Aśka 28 Listopad 2010 o 12:12 am

    Józef Łobodowski:
    Czternaście kul

    Oto konie Apokalipsy w pobliżu już tętnią,
    wychylają się ze strutej mgły szydercze pyski szatanów,
    zguba nadchodzi — wszystko według planu —
    a niebo patrzy na nas gwiazdą beznamiętną.

    Jak drżącą ręką trafić na bijące tętno
    epoki, jak z huczących nurtów Oceanu,
    łódź naszą wyprowadzić? Ze spalonych łanów
    nie trwoga wstaje; gorzej — rośnie obojętność.

    Co dnia wołamy z nadzieją: — Pod Twoją Obronę,
    Matko Najświętsza,
    do naszych domostw powrócić nam zwól!

    Lecz możni świata nadal mają dłonie ubłocone,
    nie obchodzi ich rozpacz bezbronnych, ni serdeczny ból.
    Więc niech wybucha gniewny, nieubłagany sonet —
    czternaście wierszy, jak czternaście kul!

  4. Aśka 29 Listopad 2010 o 10:38 pm

    Jeżeli Marku uznasz, że nie jest to odpowiednie miejsce na taki wpis, to wykasuj. Zamieszczam ten wywiad ku pokrzepieniu serc, ale nie chciałabym, żeby spowodował on uśpienie i postawę wyczekującą. Działać musimy, aby takie zmiany wystąpiły.
    ________
    http://www.bibula.com/?p=28654
    Polacy muszą poznać prawdę o Smoleńsku – wywiad z prof. Jarosławem Markiem Rymkiewiczem
    Aktualizacja: 2010-11-22 10:08 pm

    – Polacy muszą poznać prawdę o smoleńskiej tragedii – nie prawdę rosyjską czy tzw. międzynarodowej komisji. Muszą poznać polską prawdę na ten temat – taką, która będzie ustalona, zrozumiana i przyjęta przez Polaków. Nie widzę różnicy między taką prawdą a prawdą obiektywną o tym wydarzeniu – mówi specjalnie dla “SE” prof. Jarosław M. Rymkiewicz.

    “Super Express”: – Wspomnienie pana profesora z 10 kwietnia?

    Prof. Jarosław Marek Rymkiewicz: – Chyba takie samo, jak wszystkich Polaków. Pytałem się sam siebie, co to było: katastrofa, zamach, wypadek losowy?

    – Minęło pół roku…

    – I na to pytanie nie ma odpowiedzi. Ja prawdy nie poznam, bo zostało mi kilka lat życia. Ale naród ją pozna, o to bądźmy spokojni.

    – Ktoś ją ukrywa?

    – Po wydarzeniu tej skali prawda musi ulec oczyszczeniu w przebiegu dziejów. I nie wyjdzie na jaw szybko. Nic w tym złego. Bo nie pytajmy: kiedy prawda? Pytajmy: jaka prawda? Gdyż ważne jest tylko, żeby była to polska prawda.

    – Czechow powiedział: “Nie istnieje nauka narodowa, podobnie jak nie istnieje narodowa tabliczka mnożenia; to co narodowe nie jest już nauką”. Za słowo “nauka” można wstawić słowo “prawda”?

    – Polacy muszą poznać prawdę o smoleńskiej tragedii – nie prawdę rosyjską czy tzw. międzynarodowej komisji. Muszą poznać polską prawdę na ten temat – taką, która będzie ustalona, zrozumiana i przyjęta przez Polaków. Nie widzę różnicy między taką prawdą a prawdą obiektywną o tym wydarzeniu.

    – A jeżeli ta prawda będzie gorzka?

    – Nie wiem, jaka będzie. Teraz ważniejsze jest miejsce tego wydarzenia w dziejach Polski.

    – Pośród jakich wydarzeń pan je sytuuje?

    – W jednym szeregu z konfederacją barską, z bitwą pod Maciejowicami, z rzezią Pragi kończącą insurekcję kościuszkowską, z atakiem belwederczyków na siedzibę wielkiego księcia Konstantego i próbą zabicia go, z przyjazdem do Warszawy komendanta Piłsudskiego 11 listopada 1918 r. i rozbrajaniem Niemców na ulicach stolicy…

    – Mówi pan o wydarzeniach kryjących w sobie zalążek tragedii albo nadziei.

    – I tak też widzę to, co się wydarzyło zaledwie pół roku temu, 10 kwietnia. To nie jest wyłącznie tragiczne wydarzenie.

    – Mógł pan teraz, panie profesorze, zranić i oburzyć wielu Polaków…

    – Obchody, przy okazji których rozmawiam dziś z “Super Expressem”, ze względu na ludzką naturę są przepełnione smutkiem i żałobą. To zrozumiałe. Ja jednak dostrzegam w głębi tego wydarzenia coś optymistycznego. Bo w wymiarze historiozoficznym – a szerzej: w wymiarze mitologicznym czy nawet w bajecznym wymiarze historii Polski – w tej żałobie jest nadzieja.

    – Czerpać radość z bólu? Przecież to jest amoralne! Zresztą, jak można przełożyć taką tragedię na wymierny zysk wspólnoty narodowej?

    – Jak to jak? 10 kwietnia coś zamyka w polskiej historii i coś w niej otwiera.

    – Karlheinz Stockhausen widział w 11 września 2001 r. największe dzieło sztuki wszech czasów, a Jarosław Marek Rymkiewicz w 10 kwietnia 2010 widzi profetyczny akt?

    – 10 kwietnia zamyka okres komunizmu w Polsce. To jest powód do nadziei.

    – Walczymy o to, aby świat uznał, że mur berliński upadł dzięki nam. Obaliliśmy komunę u sąsiadów, a u nas upadła dopiero w 2010 r.?

    – Komunizm nie skończył się ani przy Okrągłym Stole, ani w Magdalence, ani w pierwszych ćwierć wolnych wyborach. Jego strzępy – ta ohydna maź – oblepiały nas i zatruwały nasze życie przez ostatnie 20 lat. A 10 kwietnia to jest początek nowej epoki w dziejach Polski – dziejach Polski wolnej.

    – Wśród 96 ofiar były osoby o różnym rodowodzie politycznym…

    – Nie kładłbym nacisku na różnice polityczne dzielące tych ludzi, którzy zginęli. Stało się coś, co obudziło Polaków. Uwidoczniło się to pod Pałacem. Polacy nagle zrozumieli, że mogą być wolni – że mogą mieć całość swojej wolności. Teraz ukształtowane wtedy poczucie wolności jest fałszowane, chowane, zatajane.

    – Przez kogo?

    – Przez wielkie media, zwłaszcza przez telewizję. Teraz będziemy zrzucać łachy komunizmu.

    – My – podzielony naród?

    – Nie wierzę w podział narodu w tej sprawie. Jeśli jest tu jakiś podział, to tylko między narodem, który dostrzegł szansę na wolność, a nielicznymi ludźmi, którzy – trzeba tę smutną prawdę powiedzieć – są na służbie rosyjskiej. Ale oni przegrają. Bo odradzanie się polskiej wolności to sprawa zbyt poważna.

    – Czyli idziemy w ślad za serbskim mitem narodowym: bez śmierci nie ma zmartwychwstania…

    – Dzięki tej ofierze Polska będzie wolna. Znamy to z historii – wolna Polska powstawała zawsze dzięki jakiejś ofierze. Mówił to marszałek Piłsudski, powtarzał za nim redaktor Giedroyć: nie ma wolności bez ofiary krwi.

    – Ale przecież Polska jest wolna. I to nie od pół roku…

    – O mnie piszą historycy literatury, że jestem pisarzem postkolonialnym. Czyli wychowałem się w koloniach. Polska była w sytuacji podrzędnej, kolonialnej przez ostatnie kilkadziesiąt lat – Polacy zostali zepchnięci do roli narodu kolonialnego rządzonego przez inne narody.

    – Ostatnie 20 lat to chyba triumf polskości. II RP sąsiedzi zniszczyli w ciągu miesiąca. Dziś nie widzę takiego zagrożenia.

    – Ostatnie dwadzieścia lat pokazały naszą bezsilność, jeśli chodzi o całkowite wyzwolenie się z komunizmu.

    – Pan widzi komunę, ktoś widzi supermarkety i cieszy się z bezwizowego paszportu w kieszeni. A niektórzy nawet tęsknią za komuną – za bezpieczeństwem socjalnym, które, ich zdaniem, zostało uszczuplone.

    – Wolność nie polega na konsumpcji. Nie jestem od kogoś lepszy czy gorszy, bo posiadam stopnie naukowe. Na targu w Milanówku rozmawiam z ludźmi, którzy sprzedają kartofle i pomidory – i oni widzą to, co ja. W podstawowej sprawie nie ma między nami różnicy.

    – Pochodnie pod Pałacem Prezydenckim nie kojarzą się panu z 1933 r. w Niemczech?

    – To już jest humorystyczne! To śmieszna, głupkowata propaganda. Tylko tyle można o tym powiedzieć.

    – Prof. Marcin Król powiedział “Super Expressowi”, że Jarosław Kaczyński powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, gdyż swoimi wypowiedziami pod Pałacem chce zatrząść podstawami polskiej demokracji.

    – Podstawami polskiego państwa trzeba zatrząść. Do tego był potrzebny 10 kwietnia. Zresztą państwo postkolonialne nie jest państwem demokratycznym, bo nie może nim być. Ono jest w sytuacji państw afrykańskich, które do dziś odzyskują swoją niepodległość i utrwalają swoją tożsamość. Tu się niewiele różnimy od Nigerii, Algierii, Ugandy.

    – Pod Pałacem trwa więc żałoba czy polityka?

    – Państwowość musi być polityczna. Ludzie pod Pałacem chcą innego państwa i płaczą po ofiarach. Nie rozdzielajmy tego. Niestety, oni jeszcze nie widzą świecącego ziarna, które jest w głębi tego wydarzenia. Ale niebawem je zobaczą.

    Prof. Jarosław Marek Rymkiewicz – Poeta, eseista, dramaturg, tłumacz i historyk literatury, laureat Nagrody Literackiej Nike w 2003 roku

    Za: Se.pl (” Prof. Jarosław Marek Rymkiewicz: Polacy muszą poznać prawdę o Smoleńsku”)

  5. Aśka 1 Grudzień 2010 o 2:09 pm

    Tak protestują francuscy rolnicy

    … a u nas w Polsce organizatorzy pikiety są ciągani przez prokuraturę za głośne mówienie przez megafon.

  6. Stanisław 2 Grudzień 2010 o 9:03 am

    „… a u nas w Polsce organizatorzy pikiety są ciągani przez prokuraturę za głośne mówienie przez megafon.” – Aśka – u nas prawo jest kontrolowane przez złodziei dla złodziei. Jeżeli upominasz się o coś co ważne jest dla ludzi i kraju to jesteś be !

  7. Aśka 2 Grudzień 2010 o 8:01 pm

    warto wiedzieć

    http://marucha.wordpress.com/2010/12/02/podsluch-idealny/

  8. Aśka 3 Grudzień 2010 o 12:43 am

    ZAKULISOWE ZAGRYWKI

    http://niezalezna.pl/artykul/niemiecka_kasa_dla_wikileaks/42023/1
    02-12-2010 21:00 Heretyk: warto przypomnieć w tym miejscu o roli niemieckich pieniędzy w wyborach w PL w 2007 roku
    Poniżej ORYGINAŁ tekstu Rewizora opublikowany na stronie http://www.solidarni.org dnia 2008-12-13

    Jak zmanipulowano wybory 2007 roku

    Manipulacja
    Fundacja Konrada Adenauera należy do najważniejszych zagranicznych instytucji wpływu działających w Polsce. W minionych kilkunastu latach silnie oddziaływała na polskich polityków, przyczyniając się pośrednio do powstania III Rzeczypospolitej w jej obecnym półkolonialnym kształcie. Określenie to nie jest przesadą, jeśli wziąć pod uwagę kolosalne zaangażowanie niemieckiego kapitału w polskiej bankowości, w biznesie i mediach.

    Fundacja Konrada Adenauera nie lubi jawności – najchętniej działa zakulisowo i w cieniu. Na stronie internetowej FKA http://www.kas.de/proj/home/home/48/8/index.html daremnie szukać wymaganych przez prawo informacji o jej władzach, personelu i Polakach współpracujących z tą instytucją. Nie ma też informacji, ile pieniędzy wydaje rocznie FKA , co właściwie finansuje i jakie są jej związki z prominentami polskiego życia publicznego. Jedyną informacją jest wykaz kilkunastu instytucji, które FKA nazywa swymi partnerami. Na ostatnim miejscu wymieniono Forum für Bürgerschaftliche Entwicklung in Warschau [http://www.for.org.pl] Kliknąłem z ciekawości – i tu zaczyna się naprawdę interesujący trop. Spróbuję zabawić się w dziennikarza śledczego.

    Forum für Bürgerschaftliche Entwicklung in Warschau pod polskim adresem internetowym nosi nazwę Forum Obywatelskiego Rozwoju. Strona http://www.for.org.pl podaje, że FOR rozpoczęło swoją działalność we wrześniu 2007 r. (a więc na miesiąc przed wyborami do Sejmu) i jest rzekomo instytucją niezależną (do tej sprawy wrócimy za chwilę). Niestety, nie ma żadnej informacji o włożonym kapitale i o jego pochodzeniu – poza zdaniem, że „jego wyłącznym fundatorem jest prof. L. Balcerowicz”. L. Balcerowicz jest też przewodniczącym pięciosobowej Rady, w której skład wchodzi m.in. były minister i bankowiec Tadeusz Syryjczyk oraz Jan Wejchert współwłaściciel TVN, człowiek najbogatszy z wszystkich ludzi polskich mediów. W Komitecie Programowym FOR znajdujemy nazwiska Wł. Bartoszewskiego, Andrzeja Olechowskiego, Marka Safjana, Andrzeja Zolla, Jacka Fedorowicza i wielu innych postaci o powszechnie znanej orientacji politycznej. Po przeczytaniu listy kilkudziesięciu nazwisk członków komitetu w deklarację niezależności i apolityczności Forum uwierzyć może tylko polityczny analfabeta.

    Na swojej stronie głównej Forum chwali się, że „FOR przystąpiło do szerokiej koalicji organizacji pozarządowych, które wsparły kampanię społeczną: Zmień kraj. Idź na wybory. Na stronie FOR zostały umieszczone filmy wykorzystywane w kampanii. FOR prowadziło również sekretariat kampanii.” Okazuje się więc, że krótko przed wyborami 2007 r. Balcerowicz wyjął z kieszeni swoje własne pieniądze (nie korzystał oczywiście z niczyjego wsparcia) i rozpoczął niezależną, bezpartyjną i apolityczną kampanię „Zmień kraj. Idź na wybory”.

    Informacje ogłoszone na stronie FOR są, o ile mi wiadomo, pierwszą tak obszerną informacją o gigantycznej wyborczej manipulacji, która przyniosła zwycięstwo Platformie Obywatelskiej. Znajduje się tam sensacyjny Raport o przebiegu kampanii i rekomendacje na przyszłość. Raport informuje, że dla obalenia rządu Kaczyńskiego powołano – cytuję: „koalicję «21października.pl».
    Organizatorami koalicji byli:
    Forum Obywatelskiego Rozwoju – FOR,
    Fundacja im. Stefana Batorego,
    Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan,
    Stowarzyszenie Agencji Reklamowych,
    Związek Firm Public Relations,
    Instytut Spraw Publicznych,
    Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy,
    Fundacja dla Wolności,
    Centrum Edukacji Obywatelskiej,
    Stowarzyszenie Szkoła Liderów,
    Forum Inicjatyw pozarządowych,
    Fundacja Projekt: Polska oraz
    Parlament Studentów RP.
    W skład koalicji weszło również około 150 innych organizacji pozarządowych z całej Polski.

    W ramach kampanii – pisze dalej omawiany Raport – przygotowano reklamy telewizyjne, radiowe i prasowe, które bezpłatnie emitowały największe stacje telewizyjne (Telewizja Polska, TVN, TVN 24, Polsat) i telewizje adresowane do młodzieży (MTV, Viva), rozgłośnie radiowe (Polskie Radio, Radio Zet, Radiostacja, RMF, TOK FM), dzienniki (m.in. Dziennik, Fakt, Gazeta Wyborcza, Przegląd Sportowy),tygodniki (Newsweek, Gala, Angora), dzienniki regionalne (Dziennik Wschodni, Echo Dnia, Gazeta Współczesna, Gazeta Lubuska, Gazeta Pomorska, Głos Szczeciński, Głos Koszaliński, Kurier Poranny, Nowa Trybuna Opolska, Nowiny) oraz portale internetowe (Wirtualna Polska, Gazeta.pl, Onet.pl, O2, ngo.pl). Kampanię wspierały również media lokalne. Całkowity koszt cennikowy reklam, które ukazały się w mediach wyniósł ponad trzy miliony zł. W pozyskiwaniu bezpłatnych emisji i publikacji bardzo pomogły firmy zrzeszone w PKPP Lewiatan, domy mediowe – Universal McCann i CR Media oraz członkowie Związku Pracodawców Prywatnych Mediów. W przygotowaniu strategii uczestniczyły firmy DDB, Satchi&Satchi oraz MillwardBrown SMG/KRC. Hasła kampanii oraz wszystkie kreacje bezpłatnie zaprojektowała agencja reklamowa PZL.”

    Strategicznym celem koordynowanej przez FOR kampanii było maksymalne zwiększenie frekwencji w grupie młodych wyborców, ustalono bowiem, że „dwudziestolatkowie wykazują się największą akceptacją liberalizmu” i są grupą najsilniej popierającą Platformę. Na pozornie neutralne politycznie mobilizowanie młodych wyborców wydatkowano olbrzymie sumy. Manipulowano też zachowaniami członków organizacji społecznych, którzy często nie zdawali sobie sprawy, że uczestniczą w kampanii wyborczej PO. Raport o kampanii podaje:„poparcie dla działań koalicji zgłosiło prawie 300 instytucji non-profit, mediów lokalnych, portali internetowych, szkół, oraz innych instytucji i nieformalnych grup. Wiele z nich czynnie zachęcało do udziału w wyborach z wykorzystaniem materiałów kampanii (…) Dla potrzeb kampanii wydrukowane zostały plakaty oraz naklejki, które wraz instrukcją jak głosować poza miejscem zamieszkania zostały rozesłane do ponad 700 szkół w całej Polsce. Plakaty i naklejki kampanii były rozpowszechniane lokalnie przez uczniów szkół (…)

    Strategię rzekomo apolitycznej kampanii profrekwencyjnej opracowano na podstawie badań prowadzonych przy Instytucie Nauk Politycznych PAN, które gwałtownie przyspieszono w 2007 roku dzięki środkom różnych instytucji – m.in. Fundacji Batorego, Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, ale także dzięki pomocy z Niemiec (Wissenschaftszentrum Berlin für Sozialforschung).

    Ogłoszony na stronie FOR raport zdradza, że elementem kampanii były także działania mające doprowadzić do wyłączenia lub zniechęcenia wyborców starszych wiekiem, wierzących i in. To właśnie w koalicji 21 października.pl, zrodził się haniebny pomysł ukrycia dowodu osobistego babci – raport stwierdza to wprost na s. 13: „Kampania koalicji 21października miała kilka odsłon: od 30 sekundowych filmów (Zmień kraj; Idź na wybory; parlament. Zrób to sam, Babcia) puszczanych zarówno w telewizji, jak i w internecie, poprzez reklamy prasowe i radiowe, aż po stronę internetową…

    Wynik wyborów potwierdził założenia kampanii zaprojektowanej przez koalicję 21 października. W raporcie czytamy: „3 mln wyborców, którzy zagłosowali pod wpływem kampanii, pokrywają się prawie całkowicie z wielkością grupy docelowej kampanii.”

    Strona Forum Obywatelskiego Rozwoju (a może raczej Forum für Bürgerschaftliche Entwicklung in Warschau?) ujawnia jeszcze jeden wstydliwy szczegół. Link do strony http://www.21pazdziernika.org.pl świadczy o tym, że brutalne „antykaczystowskie” hasła były produkowane centralnie w biurach koalicji i rozpowszechniane na cały kraj. Jeśli ktoś nie wierzy, może sprawdzić: Skończyliśmy kwakać ze wstydu przed całym światem, Wybory w Polsce, kraju kaczorów [http://www.21pazdziernika.org.pl/galeria_bannerow.php?strona=45]
    [http://www.21pazdziernika.org.pl/galeria_bannerow.php?strona=15]
    Propagandziści ze sztabu Balcerowicza i Smolara, którym z pychy przewróciło się we łbie, mimowolnie zdradzili, czym były naprawdę wybory 21 października. Były medialnym zamachem stanu! Nie do wiary, ale sami tak to zdefiniowali (zob. http://www.21października.org.pl/galeria_bannerow.php?strona=3)

    Rewelacje zawarte w „Raporcie o kampanii Zmień kraj. Idź na wybory” zmuszają do postawienia paru pytań. Myślę, że powinni się nimi zająć posłowie opozycji i przedstawiciele europejskich grup nadzorujących prawidłowy przebieg wyborów w krajach OSCE.

    Po pierwsze – jakie konsekwencje prawne zostaną wyciągnięte w stosunku do organizatorów i wykonawców manipulatorskiej kampanii wyborczej koalicji 21 października?

    Po drugie – kto i w jakim trybie dokona finansowego rozliczenia ukrytych wydatków na kampanię wyborczą 2007 roku?

    Po trzecie – kto rozliczy organizacje pozarządowe – np. Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy – z wydatków i działań niezgodnych z ich statutem?

    Po czwarte – jaka jest odpowiedzialność szkół za tolerowanie wykorzystywania niepełnoletnich w kampanii politycznej?

    I wreszcie po piąte – czy Sejm zajmie się podejrzeniem zagranicznej ingerencji w przebieg procesu wyborczego w Polsce?

    Nie chciałbym, aby ten artykuł był głosem wołającego na puszczy. Apeluję do wszystkich ludzi, którym zależy na przestrzeganiu w Polsce standardów demokracji, aby pomogli nagłośnić opisane w nim fakty.
    ***************

    tekst ten był wielokrotnie wklejany na stronie niezalezna.pl, jest też wielokrotnie cytowany na prywatnych blogach ale ZE ZMIANAMI !!!

    dzisiaj większość linków prowadząca do dowodów zebranych przez Rewizora nie działa, stało się to chwilę przed wyborami samorządowymi.

    Nie są znane mi żadne reakcje władz/opozycji na wykazane nieprawidłowości