Lublin: zaginęło 7 pojemników ze śmiercionośnym kobaltem 60

zaginął grożny izotop

Prawie niezauważona zostało doniesienie agencyjne o zaginionym promieniotwórczym izotopie kobaltu w Lublinie.
„Zamieszanie z siedmioma zagubionymi pojemnikami kobaltu wywołała w środę po południu informacja Państwowej Agencji Atomistyki. Ujawniła ona, że używany w medycynie i przemyśle kobalt zniknął z nieczynnej od lat Odlewni Żeliwa Ursus w Lublinie. Wiadomość szybko stała się jednym z najważniejszych newsów w mediach, najczęściej ostrzegających przez niebezpiecznym dla zdrowia kontaktem z pierwiastkiem”
cały artykuł: http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,8794523,Agencja_nie_wie__co_z_kobaltem__bo_nie_sprawdzala_.html

Bardzo niepokojące jest to, że Gazeta Wyborcza bagatelizuje sprawę zaginięcia promieniotwórczego kobaltu: „Tymczasem jak ujawniła „Gazeta” nie ma żadnej pewności, że kobalt istnieje i rzeczywiście zginął w ciągu ostatnich pięciu lat.”. Zresztą nie tylko w Wyborczej lekceważąco poddchodzi się do tego śmiertelnie groźnego tematu – większość polskich gazet zakładała, że kobalt został”zutylizowany”!
Co to oznacza „zutylizowany”?! Zjadł go ktoś? Wrzucono do rzeki? Użyto do pasz dla świń?
Widać tu, że polskiego czytelnika traktuje się jak durnia, być może zresztą niebezpodstawnie, skoro nikt nie reaguje na takie skandaliczne „informacje”. Żadna gazeta nie powinna spekulować, tylko podawać fakty, a faktem jest to, że kobaltu nie ma. Nie wspomina się też jednym słowem jak niebezpieczny jest promieniotwórczy kobalt 60 i w jaki sposób może zostać użyty.

Na tym blogu chyba jako jedyny w Polsce przytaczałem wypowiedź Tima Rifata na temat zagrożenia kobaltem 60:  https://monitorpolski.wordpress.com/2010/06/23/bron-idealna-kobalt-60-rozmowa-jeffa-rense-z-timem-rifatem-cz-1/
Wywiady Jeffa Rense z Timem Rifatem m.in. na temat zagrożenia kobaltem 60 nadal się odbywają, ten ostatni jest zdania, że użyciem tego groźnego izotopu zainteresowane są szczególnie Chiny, a dały temu znak wypuszczając rakietę w pobliżu zachodniego wybrzeża USA. Nie potrzeba bowiem dziesiątek bomb atomowych żeby zniszczyć nawet tak potężny kraj jak USA – wystarczy kilka ładunków konwencjonalnych by rozproszyły kobalt w wielkich metropoliach i miliony ludzi będą konały miesiącami rozprzestrzeniając przy okazji śmiercionośny materiał po szpitalach i gdziekolwiek się znajdą. Kobalt 60 ma okres połowicznego rozpadu zaledwie 5,27 roku, jest więc prawie miliard razy groźniejszy od uranu!
To nie jest scenariusz horroru, to jest sytuacja, w której mogą się znaleźć różne kraje, z Polską włącznie.

Jak jednak uważa Tim Rifat, kobalt 60 może być też antidotum dla planowanego wprowadzenia totalitarnego, feudalnego NWO, znakiem ostrzegawczym dla elit, którym dotąd wydawało sie, że są bezkarne.
Niezależnie od tego jaki będzie cel wykorzystania promieniotwórczego kobaltu nie można lekceważyć ostrzeżenia Tima Rifata. Fakt zaginięcia tego groźnego izotopu powinien zapalić czerwone światło na stole każdego polityka, wojskowego, dziennikarza czy nawet zwykłego człowieka, który jakoś planuje przyszłość dla siebie i rodziny. Powinien być to temat nr 1, ważniejszy nawet od rozwiązania zagadki katastrofy smoleńskiej. Ignorowanie niebezpieczeństwa przez gazety zakrawa na dywersję.
==========================================================
Prasa polska i zachodnia w dalszym ciągu ignoruje niebezpieczeństwo.
Wg dalszych doniesień Gazety Wyborczej, rzecznik prasowy Centrum do Spraw Zdarzeń Radiacyjnych Państwowej Agencji Atomistyki Monika Skotniczna uważa, że kobalt nie stanowi zagrożenia dopóki jest odpowiednich pojemnikach ( http://wyborcza.pl/1,76842,8788329,Pojemniki_z_radioaktywnym_kobaltem_zaginely_w_Lublinie.html )
Brytyjski Independent dodaje komentarz tej samej pani rzecznik, że „z uwagi na małą ilość oraz wiek, kobalt nie jest groźny”. ( http://www.infiniteunknown.net/2010/12/10/poland-radioactive-cobald-60-stolen-from-foundry/ ). Jest to dowód na to z jakim lekceważeniem prasa traktuje czytelnika. Czy ci dziennikarze sądzą, że mają do czynienia z samymi idiotami? Przecież kobalt 60 nie da się zneutralizować, jest groźny w każdej ilości, ponieważ ciągle się rozpada emitując ciągle promieniowanie gamma, o wiele groźniejsze od rentgenowskiego! ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Kobalt-60 ). Radioaktywny polon 210 użyty do zamordowania rosyjskiego agenta służb specjalnych Aleksandra Litvinenko, miał okres rozpadu 138 dni ( http://www.clor.waw.pl/publikacje/polon_210_p_krajewski.pdf ) więc był o wiele bardziej radioaktywny, ale też o wiele trudniejszy do przewiezienia. Kobalt-60 jest więc idealną bronią masowego rażenia.

Advertisements

3 responses to “Lublin: zaginęło 7 pojemników ze śmiercionośnym kobaltem 60

  1. Stanisław 11 Grudzień 2010 o 9:12 am

    Taki mały straszak na elity to dobra rzecz, lecz jego użycie ostateczność – myślę że GW zdaje sobie z tego sprawę i dlatego jej tekst bagatelizuje tę sprawę – czyżby elita poczuła smród w majtkach ?

  2. monitorpolski 11 Grudzień 2010 o 11:09 am

    Kobalt w małej ilości dodawany np do wody może się przyczynić do znacznego zwiększenia śmiertelności jako tzw. „slow kill” weapon. Ludzie zaczną masowo chorować, nie tylko na raka. Znacznie spadnie płodnosć mężczyzn, co stwierdzono już po badaniach zubożonego uranu (który dodaje się w USA do wody pitnej!). W tym przypadku sądzę jednak, że kobalt dobrze sprzedano na czarnym rynku, a odbiorcą może być Iran lub inne kraje arabskie. O tym zresztą mówił Tim Rifat – że Iran dostał sporo kobaltu 60 od Korei Płn.
    A Wyborcza? Może tu zachodzić klasyczny przykład gatekeepera – puszczamy informację ale ją kontrolujemy żeby za dużo się nie wydostało.

  3. krzysiek 12 Grudzień 2010 o 4:32 pm

    wniosek: domowy filtr do wody na pewno wskazany.. historia pojemnika z podobnym do kobaltu 60 cezem 137 http://pl.wikipedia.org/wiki/Ska%C5%BCenie_w_Goi%C3%A2nii a w gruzji jak przenosili cez metr od ciała to wiązka gamma spaliła człowiekowi pół uda http://www.youtube.com/watch?v=Zw6UJd_htaQ