Brązowy karzeł Nibiru – prawda czy fikcja?

Czy zagraża nam mini układ planetarny okrążający nasze Słońce?

W ostatnim czasie pojawiło się wiele publikacji nawiązujących do przekazów sumeryjskich o tzw. Planecie X, zwanej też Nibiru, która rzekomo krąży wokół Słońca po bardzo wydłużonej elipsie, a czas jej obiegu wynosi około 3600 lat. Nibiru miała być w przeszłości powodem wielu kataklizmów na Ziemi, także biblijnego Potopu.

Według zwolenników istnienia Nibiru, zmiany pogodowe w ostatnich latach, a także wyraźny wzrost aktywności sejsmicznej jest spowodowany zbliżaniem się tej olbrzymiej planety w naszym kierunku. Sceptycy jednak mają poważne argumenty, które świadczyłyby, że Nibiru jest tylko starożytnym mitem i nie ma żadnych przesłanek naukowych by w nią wierzyć. Pomijając nawet aspekt rzekomych mieszkańców Nibiru – Annunaki, wydłużona orbita i wielka masa tej planety powodowałyby niestabilności w Układzie Słonecznym, które kumulowały by się w ciągu miliardów lat istnienia Układu Słonecznego. Przede wszystkim zaburzenia grawitacyjne powodowałyby wytrącanie poszczególnych planet z ich orbit, które to w efekcie musiałoby spowodować katastrofy jak np. ich zderzenia.
Problem te najlepiej rozwiązałyby symulacje komputerowe, choć to też nie jest pewne – trudno bowiem przewidzieć jak się zachowa układ kilkudziesięciu wielkich mas nawzajem z sobą oddziałujących. Genialny polski wynalazca Lucjan Łągiewka udowodnił swoimi hamulcami i pędnikami, że zachowanie się kilku powiązanych ruchem orbotowym mas zaprzecza znanym prawom fizyki. Pomijając to, że układ taki powoduje zmianę lub nawet zanik siły bezwładności, jest on bardzo trudny do destabilizacji. Sądzę więc, że ten argument przeciwko Nibiru możemy wrzucić do kosza.

Istnieniu wielkiego ciała niebieskiego poza orbitą Plutona zdają się potwierdzać obserwacje astronomiczne. Odkrywca Plutona Clyde W Tombaugh odkrył tę planetę właśnie poszukując ciała o wielkości co najmniej Neptuna, które to w świetle danych obserwacyjnych miało powodować anomalie w ruchu Urana i Neptuna. Pluton okazał się jednak za mały, tak więc sprawa odkrycia Planety X pozostała otwarta.

W 1983 roku NASA w projekcie badań satelitarnych IRAS (Infrared Astronomical Satellite – Satelita Astronomiczny do Badań w Podczerwieni) potwierdziła możliwość istnienia Planety X, podając 350,000 anomalii w ruchu planet (!).  Washington Post odnotował te odkrycia: „Istnienie ciała niebieskiego, możliwe, że nawet o wielkości Jowisza, które znajduje się w tak bliskiej odległości od Ziemi, że może należeć do Układu Słonecznego, zostało stwierdzone przez teleskop IRAS w kierunku konstelacji Oriona”.
Sprawę jednak wkrótce zatuszowano, tłumacząc anomalie odległymi galaktykami, a po 10 miesiącach IRAS przestał działać na skutek „problemów technicznych”.
Odtąd sprawa Planety X znalazła swoje miejsce głównie w publikacjach zwolenników tzw. „teorii konspiracji”.

Dopiero od niedawna sprawa istnienia Nibiru powróciła w dyskusjach stricte naukowych. Brytyjski badacz Andy Lloyd wyszedł z nową hipotezą na temat natury rzekomej Planety X. Odwołuje się do przekazów sumeryjskich, których jego zdaniem nie można ignorować, jednakże podejście takich badaczy jak Zecharia Stitchin jest jego zdaniem pozbawione podstaw naukowych. Stitchin bazuje na bezpośrednim przekładzie przekazów sumeryjskich, które są bogato ilustrowane pieczęciami z ilustracjami przedstawiającymi zarówno Nibiru jak i jej mieszkańców – tajemniczych Annunaki. Lloyd, jak  wielu innych naukowców uważa jednak, że na planecie o tak wydłużonej orbicie jaką rzekomo ma Nibiru, nie mogłoby istnieć życie w żadnej formie z uwagi na niemal wieczny mróz. Dlatego też uważa, że Nibiru jest po prostu „pod-brązowym karłem” (sub-brown dwarf) – gęstą planeto – gwiazdą o masie kilkakrotnie większą od Jowisza. Takie obiekty są bardzo trudne do detekcji, zlewają się z ciemnym tłem nieba – ich istnienie jest na razie hipotetyczne, choć przypuszcza się, że pewne odkryte obiekty mogą należeć do tej klasy ( 2M1207b, SCR 1845-6357, Cha 110913-773444, czy też OTS).

Układ Słoneczny wg. Lloyda, po prawej Nibiru

Według teorii, gwiazdy mają tendencję do formowania się w gromadach, w związku z czym bardzo niewiele jest systemów pojedynczych. W przypadku naszego Układu Słonecznego mogło być podobnie, z tym, że zamiast towarzysza w postaci normalnej gwiazdy, Słońce ma pod-brązowego karła o bardzo niewielkiej masie jak na układ podwójny, dlatego też trudno zaobserwować anomalie spowodowane istnieniem tego ciemnego towarzysza. Podobnie jednak jak Słońce, Nibiru powinna mieć swój mini układ planetarny, który sformował się w pierwszych eonach istnienia Układu Słonecznego.

Według Lloyda warunki do życia na takiej „niezapalonej gwieździe” moga być o wiele bardziej korzystne niż na Ziemi – emitowane jest niezbędne do życia ciepło, a duża odległość od wielkiej masy jaką jest Słońce powoduje, że zagrożenie kometami i meteorytami jest minimalne. Także brak wiatru słonecznego oraz cząsteczek wysokoenergetycznych które emitowane są przez Słońce sprzyja warunkom do rozwoju życia. Istnienie Nibiru tłumaczy wiele anomalii obeserwowanych na pryferiach Układu Sonecznego, w tym tzw. klif Kuipera – przerwę w pasie asteroidów o tej samej nazwie, który znajduje się poza orbita Neptuna. Dziura ta może być tylko efektem przejścia ciała kosmicznego o dużej masie, które „wymiata” z tego obszaru asteroidy. Podobnie Heliopauza, obszar w którym równoważą się wiatr słoneczny i przestrzeń międzygwiazdowa, zdaje się być nierównomierna, co wskazuje na poważne zaburzenie grawitacyjne i elektromagnetyczne.

Jeśli chodzi o czas obiegu Planety X wokół Słońca, teoria Lloyda odbiega znacznie od przekazów sumeryjskich – mogą to być nawet dziesiątki tysięcy lat. Także fakt zapuszczania się tej planety-gwiazdy w okolice Ziemi jest dal niego wątpliwy, sądzi że jej peryhelium może być pomiędzy obłokiem Oorta i pasem Kuipera.
Przyznaje jednak, że jeśli by taki obiekt znalazł się blisko orbity ziemskiej to musiałby mieć bardzo poważny wpływ na nasz los, a jeśli miałoby to być w 2012 roku to faktycznie przewidywania Majów co do końca świata miałyby swoje poważne przesłanki. Lloyd przyznaje też, że wiedza Majów ma niewątpliwie podstawy obserwacyjne i faktycznie może uwzględniać anomalie powodowane przez tejemniczą Planetę X – Nibiru.

Czy teoria, a właściwie hipoteza Lloyda okaże się prawdą być może nigdy się nie dowiemy. Lepiej byłoby gdyby były to tylko fantazje żądnego sławy pseudonaukowca – gdyż jeśli Nibiru faktycznie istnieje, a Majowie nie bez powodu zamknęli swój kalendarz na roku 2012 to mamy przed sobą nieciekawą sytuację. Nie dość, że przejście Nibiru w pobliżu Ziemi spowoduje zawirowania grawitacyjne, a więc zmiany klimatu, apokaliptyczne trzęsienia ziemi, ale i wielką ilość olbrzymich meteorów, czy też może nawet zderzenie z którąś z planet obiegających Nibiru. Niedługo się przekonamy czy Majowie i Sumerowie mieli rację….

P.S.
12 marca 2010 roku „The Sun” podał informację: naukowcy poinformowali wczoraj,że niewidzialna gwiazda orbitująca wokół Słońca może być przyczyną śmiertelnych w skutkach zderzeń z Ziemi z kometami”.

Materiały:
http://www.forteantimes.com/features/interviews/3973/planet_x_or_dark_star.html
Strona Andy Lloyda: http://www.darkstar1.co.uk/
Wynalazki Lucjana Łągiewki (1 część): http://www.youtube.com/watch?v=JaFBXzrcPsM

Advertisements

5 responses to “Brązowy karzeł Nibiru – prawda czy fikcja?

  1. Macuga 6 Styczeń 2011 o 3:46 pm

    W tym temacie polecam stronę pana Ryszarda Suskiego :http://suskiprognozapogody.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?0,2011
    http://tiny.pl/hcrnz
    Warto prześledzić jego prognozy pogody i hipotetyczne przebiegunowanie Ziemi.
    Np. w ostatniej prognozie napisał między innymi o bardziej znaczących wybuchach na słońcu w tym roku, w dn. 20 styczeń, 12 luty, a 17 lutego trzęsienie Ziemi o sile 8 stopni w skali Richtera prawa strona na wschód od ,0′ Greenwich.
    To już niedługo, więc będzie można to zweryfikować.

    • Abrakadabra 15 Luty 2011 o 7:32 pm

      Weryfikacja juz za 2 dni 🙂

  2. Pingback: Amerykanie przygotowują się na kataklizm! A my? « Monitorpolski's Blog

  3. poliszynel 11 Styczeń 2011 o 12:28 am

    To czym jest ostatecznie Nibiru – planetą o masie czterech Ziem, czy brązowym karłem?
    Przy brązowym karle, wielokrotnie cięższym od Jowisza, jednorazowe jego przejście pomiędzy Marsem a Jowiszem kompletnie rozpieprzyłoby nasz układ planetarny.
    Brązowe karły b. szybko stygną. Po krótkim okresie „świecenia” emitują energię przede wszystkim w pasie podczerwieni (niemożliwa jest wtedy fotosynteza na krążących wokół niego planetach). Ale i to ciepło szybko się wyczerpuje. Tak więc na ewentualnych planetach krążących wokół karłów panują niezbyt przyjemne temperatury ok. -270°C.
    Karły są dobrze widoczne, gdy krążą blisko innej normalnej gwiazdy. Wtedy reflektują jej światło i dlatego są widoczne.

  4. hjk 16 Styczeń 2011 o 7:35 pm

    Brązowy karzeł to podobno gwiazda bliźniacza naszego słońca i on sobie spokojnie siedzi mld km od nas. Przechodzą ew. planety obiegajace go, z któryc X ma taka orbite ze co kilka tys. lat podobno się tu zjawia i powoduje zamieszanie w naszych okolicach…