Czy w Polsce będzie kara śmierci za „antysemityzm”?

wzór dla obecnych elit polskich

Farsa ze śledztwem w.s. komentarzy „antysemickich” jakie ukazały się na polskich portalach wcale nie jest śmieszna. Jest to nawrót do najtragiczniejszych momentów w historii ludzkości, gdzie strzałem w tył głowy zabijano niewinnych obywateli na podstawie donosu, że są „antysemitami”. W swojej publikacji „Wszyscy jesteśmy teraz antysemitami” żydowski autor Henry Makov pisze m.in.: „Elity Izraela mają niewątpliwie sowoje źródło w Rosji, gdzie po 1917 roku Żydzi niewątpliwie mieli uprzywilejowane pozycje. Jedną z pierwszych ustaw Stalina było uczynienie z antysemityzmu przestępstwa karanego śmiercią. Syjonistyczne elity były ateistyczne, tak więc powrót do Ziemi Świętej był dla nich jedynie użyteczną propagandą”.
Działania polskiego rządu, które zmierzają w kierunku tego niechlubnego aktu ludobójstw
a jakim niewątpliwie były surowe kary za egzekwowanie prawa do wolności słowa, jest godne ubolewania. Czy nikt nie zdaje sobie sprawy co oznacza walka z wolnością słowa?
„Najpierw palono książki, a potem ludzi” – czy znów ma się to samo powtarzać?
W artykule w Gazecie Wyborczej „Śledztwo w sprawie pomówienia Sikorskiego w internecie” czytamy: „Sikorski złożył zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa propagowania w sieci treści antysemickich, argumentując m.in., że podważa to wizerunek Polski w świecie”. Przecież pan Sikorski mieszkał przez lata w kraju gdzie szanuje się wolność słowa i się jeszcze niczego nie nauczył?! Toż to, że w naszym kraju można wyrażać opinie powinno być chwalebne. Co innego są przecież groźby karalne, a co innego opinie i ładowanie gróźb do jednego worka z wolnością słowa jest niewątpliwą manipulacją o charakterze politycznym.
Zwróćmy jeszcze uwagę jak pokrętnie sformułowane jest teraz polskie prawo. Znów za Wyborczą: „podstawą wszczętego 10 maja śledztwa jest art. 212 par. 2 kodeksu karnego. Przewiduje on grzywnę, karę ograniczenia wolności albo do roku więzienia za pomówienie w mediach o właściwości, które mogą poniżyć daną osobę w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danej działalności”. Czyli ani słowa o prawdzie czy też faktach. Jeśli np. ujawnisz na łamach prasy, że któryś z polityków dopuścił się gwałtu to nie on jest przestępcą, a ty! Bo mu psujesz dobre imię.
Ludzie, czas zacząć pracować nad tym krajem, bo niedługo zaczną się obozy koncentracyjne – do tego to wszystko prowadzi!

Reklamy