Wydarzenia i komentarze, 7 lipca 2011r

 

Czechy odmówiły USA w budowie stacji radarowych dla przyszłej wojny z Rosją

Plany budowy tarczy antyrakietowej dla Europy zmieniały się kilka razy. Pomysł zrodził się za administracji George’a Busha. Prezydent Obama w 2009 roku rzekomo zrezygnował z jej budowy, sprawa jednak wróciła jak bumerang, bowiem Rosja jest dla satanistycznego NWO trzecią, po USA i krajach arabskich główną przeszkodą w utworzeniu rządu światowego.

Oryginalna propozycja administracji Busha przewiduje 10 stacji przechwytujących w Polsce i stacje radarowe w Czechach. Rzekomo mają one być ochroną przed irańskimi pociskami dalekiego zasięgu, choć nikt nie podał rozsądnego motywu agresji irańskiej na Europę – dlaczego niby pociski skierowane na Europę Wschodnią miałyby przelatywać nad Polską. Najprostsza droga do ataku na Paryż, Londyn czy Berlin wiedzie wszak nad Morzem Śródziemnym…
Europa Wschodnia w ogóle nie ma powodu by się obawiać Iranu, oczywiście do momentu gdy marionetkowy rząd w Polsce nie podejmie decyzji o wysłaniu mięsa armatniego w postaci polskich żołnierzy na wojnę z krajami arabskimi.

Nowy plan przewiduje budowę naziemnych stacji przechwytywania pocisków SM-3, które są jeszcze w fazie konstrukcyjnej. Stacje te mają się znajdować w Polsce i Rumunii. Podobne stacje instaluje się także na statkach, tak że nie jest jeszcze powiedziane, że budowa ich w Polsce jest konieczna. Jednakże oficjalnie przewiduje się ukończenie konstrukcji do roku 2018.

Rosjanie zdają sobie sprawę, że stacje przechwytywania przygotowywane są do przyszłej wojny z tym krajem – zresztą lokalizacja baz NATO i amerykańskich wyraźnie wskazuje na to, że Rosja jest otaczana. Odwieczny wróg mafii Rotszyldów musi być zniszczony przez satanistyczny NWO w celu realizacji depopulacji i wprowadzenia tyranii światowej. Rosjanie, którzy utracili kilkadziesiąt milionów obywateli, głównie Słowian, z rąk barbarzyńskich oprawców, potrafili uwolnić się z jarzma komunizmu i oczyścić służby oraz rząd. Niestety, z wyborem Miediewiewa na fotel prezydenta horror wraca, jednak można się spodziewać, że i tym razem Słowianie sobie poradzą. Dlatego też stawiają sprawę budowy tarczy na końcu noża.

foto: fakty.interia.pl

Podczas niedawnych rozmów w Warszawie przedstawiciel Rosji kraju przy NATO Dmitrij Rogozin oświadczył, że albo Rosja będzie uczestniczyła w budowie tarczy, albo podejmie działania obronne w postaci budowy własnej struktury obronnej. Wystąpienie Rogozina było czymś w rodzaju ultimatum, bowiem powiedział on:
„Myślę, że takich dodatkowych przygód nie należy szukać. Trzeba sobie powiedzieć i przyznać, że zagrożenie z Bliskiego Wschodu to jest bajka, a tak naprawdę chodzi o zagrożenie ze strony Rosji. Ale bardzo byśmy nie chcieli wierzyć, że chodzi właśnie o to”
Wyraźnie po tym wystąpieniu Czechy wycofały się ze swojego udziału w projekcie, motywując to tym, że administracja Obamy bardzo zawęziła udział tego kraju redukując „100 milionową inwestycję do pokoju z komputerami za 2 miliony”. Czeski analityk Marko Papic uważa, że takie urządzenia wcale nie muszą być w Czechach, mogąbyć one równe dobrze zlokalizowane w Pentagonie.
Papic dodał jeszcze jedną ważną rzecz – że Czechy w przeciwieństwie do większości krajów byłego Układu Warszawskiego, nie widzą Rosji jako zagrożenia – są chronione bowiem pasmami wysokich gór i nie graniczą z nią.
„Amerykańscy” eksperci uważają, że decyzja Czech jest nieodpowiedzialna.
Stacje radarowe zainstalowane zostaną więc w Polsce co będzie dodatkowo narażać nasz kraj na atak nuklearny ze strony Rosji. A może właśnie o to chodzi?

Wielkie trzęsienie ziemi 7,6 niedaleko Nowej Zelandii

Nastąpiło ono na głębokości 48 km niedaleko wysp Kermadec na północny wschód od Nowej Zelandii. Na szczęście nie wyrządziło ono żadnych szkód, wyspy są bezludne z wyjątkiem załogi stacji badawczej na wyspie Raoul. Początkowo podano, że ma ono 7,8 w skali Richtera, jednak po analizie pomiarów zmniejszono tę wartość do 7,6. Dane o trzęsieniu nie są jednoznaczne – różne źródła podają np. inną głębokość – USGS najpierw podało, że nastąpiło ono na głębokości 1 km (!), następnie poprawiono na 20 km. Na forach dyskusyjnych rodzi to oczywiście przypuszczenia, że doszło do detonacji termojądrowej….
Trzęsienie o takiej sile mogło by z łatwością wywołać wielkie tsunami, jednak tym razem wystąpiła tylko 68 centymetrowa fala, która doszła jedynie do wyspy Raoul – alarm więc odwołano.
Trzęsienie nastąpiło na styku płatów tektonicznych pacyficznego i indo-australijskiego. Nie jest to koniec zagrożenia, następują bowiem wstrząsy wtórne o sile ponad 5 stopni w skali Richtera. Jedno z nich 6,5 nastąpiło na głębokości 160 km pod kalderą superwulkanu Taupo. Trzęsienia mogą oznaczać przechylanie się płatu, więc może dojść do kolejnych wielkich wstrząsów.
Serwery amerykańskiej agencji rządowej USGC pokazują wstrząsy w wszystkich regionach – jest to tzw. „wobble” czyli drżenie całej Ziemi – być może na skutek tego potężnego trzęsienia.

Reklamy