Do Białorusinów: Nie powtarzajcie polskich błędów!

(…)Różne lumpy polityczne, szubrawcy żądni władzy oraz nasłani agenci zachodnich wywiadów i Mossadu Izraele, opanowali kierownictwo powstającego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego i skierowali Związek do walki o obalenie istniejącego wówczas, prospołecznego ustroju, przychylnego ludziom pracy, zwłaszcza robotnikom, bo zagrażał on swym istnieniem zachodnim kapitalistom (…)

======================================================================
DO BIAŁORUSINÓW i ZAMIESZKAŁYCH NA BIAŁORUSI POLAKÓW – NIE POWTARZAJCIE POLSKICH BŁĘDÓW!

W LATACH 90-TYCH XX WIEKU POLSKA ZANOTOWAŁA NAJWIĘKSZY WZROST UBÓSTWA SPOŚRÓD WSZYSTKICH 175 PAŃSTW SKLASYFIKOWANYCH PRZEZ ROZWOJU UNDP. KOJARZYŁA SIĘ Z BIEDNYMI KRAJAMI AFRYKI.

Z uwagą i uznaniem, ale z mieszanymi uczuciami i niepokojem myśląca i życzliwa Białorusinom część społeczeństwa polskiego obserwuje protesty i awantury części Białorusinów i zamieszkujących tam Polaków. Zmiany społeczne, ekonomiczne, polityczne są pożądane i nieodzowne ale Polacy obawiają się, że buntujący się ludzie na Białorusi mogą pójść podobnie błędną drogą, jak uczyniło to społeczeństwo polskie 30 lat temu, i zamiast polepszyć sytuację w swoim kraju, nieodwracalnie ją pogorszą, jak stało się to w Polsce. Dlatego Polacy dobrze życzący Białorusinom i zamieszkującym tam naszych rodakom, apelują o zastanowienie się, czy społeczeństwo białoruskie jest już przygotowane do tak nagłych, szerokich, niebezpiecznych, ryzykownych, nieprzygotowanych, nie przemyślanych zmian? Zastanówcie się czy w ferworze emocji i amoku protestów, nie intencjonalnie, nie świadomie, nie utorujecie drogi do objęcia władzy w waszym kraju przez różne męty polityczne, społeczne, przez złodziei, oszustów, karierowiczów, gangsterów, bandytów żądnych władzy, jak stało się to w Polsce?
Nawet arcybiskup Józef Życiński, przeciwnik wszelkich przemian, swego czasu stwierdził, że po 1989 roku, władzę w Polsce objęły i rządzą „pętaki”, a Wałęsa nazwał ich „popaprańcami”. Ja te rządzące ekipy lumpów nazywałem także dosadnie: „gówniarzami”: nie ze względu na wiek, ale na niedojrzałość umysłową i intelektualną tych ludzi . Dlatego apeluję w imieniu własnym i Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu do protestujących i niezadowolonych o skorzystanie z głęboką rozwagą z przykrego, tragicznego doświadczenia polskiego i klęski jaką poniósł cały naród polski w wyniku powrotu do prymitywnego kapitalizmu i cofnięciu państwa cywilizacyjnie, gospodarczo i kulturalnie o 100 i więcej lat, do poziomu społecznego XIX wieku.

Warto się zastanowić: co np. Polska zyskała, a co straciła w wyniku tzw. transformacji ustrojowej? Zyskała setki tysięcy bezrobotnych, bezdomnych wegetujących w kanałach, na ogródkach działkowych, w przytułkach, na dworcach, na klatkach schodowych, setki tysięcy eksmitowanych lub zagrożonych eksmisją na bruk (oficjalnie jest prawie 10 proc. bezrobotnych), miliony migrujących w poszukiwaniu pracy, chleba i godnych warunków życia, zwłaszcza młodych, zdolnych, wykształconych i potrzebnych w kraju obywateli, 40 % dzieci codziennie przychodzących do szkoły głodnych, dziesiątki tysięcy mieszkańców, których nie stać na opłacenie czynszu mieszkaniowego, dziesiątki tysiące ludzi mających już odcięty prąd i gaz, setki tysięcy chorych nie wykupujących podstawowych lekarstw ratujących zdrowie i życie i umierających w bólach. Czy chcecie, by także u was tak się stało? Czy chcecie by i u was wprowadzono także legalnie masową eutanazję, jak ma to miejsce od kilku w Polsce, gdzie np. odmawia się ratowania i leczenia ludzi po 65 roku życia? Chcecie powrotu do chorób nędzy, takich jak gruźlica, świerzb, wszawica, które przyniósł kapitalizm ? Chcecie by ludzie, jak psy szukali pożywienia w śmietnikach i żebrali na ulicach, pod kościołami i cerkwiami?
Dziś nikt się nie czyje odpowiedzialny za sprowadzenie tej nędzy w Polsce, ani była Solidarność, ani nawet Kościół. A co wam dziś obiecują za wyrażenie zgody na wprowadzenie kapitalizmu, za oddanie majątku obcym i masowej nędzy? To, że będziecie mieli werbalną wolność, demokrację i iluzoryczną sprawiedliwość? Jaką wartość mają te imponderabilia dla człowieka żyjącego w skrajnej nędzy, w poniżeniu, zepchniętego na margines życia społecznego?
Większość Polaków jest dziś gotowa oddać te fetyszyzowane wartości za przywrócenie im godziwych, bezpiecznych warunków życia: za zapewnienie pracy, za tanie czynsze mieszkaniowe, niskie opłaty innych świadczeń, dostępną opiekę lekarską, bezpłatne szkolnictwo wszystkich szczebli, tanie przedszkola, sanatoria, wczasy, masowe kolonie dla dzieci, sprawny i sprawiedliwy system stypendialny dla niezamożnej, ale zdolnej i pracowitej młodzieży, za upowszechnienie świetlic, klubów i domów kultury, ośrodków zdrowia i izb porodowych na wsi, bibliotek, tanich książek, podręczników, za uczciwy wymiar sprawiedliwości, zwłaszcza nieskorumpowane sądy. Postęp społeczny jest konieczny i nieuchronny ale powinien być przemyślany, przynosić ludziom pożytek, a nie straty, cierpienia, poniżenia. Powinien doskonalić, ubogacać rzeczywistość, a nie deformować jej. Nawet Papież Jan Paweł II, na którego autorytet wielu Polaków tak często lubi się powoływać, skrytykował i skarcił ekipy rządowe rodowodu „Solidarności”. W listopadzie 2003 roku w Watykanie ostro krytykował przybyłych na audiencję 2500 aktywistów tego obozu, i niemal krzyczał: „co uczyniliście z tego kraju? To także moja Ojczyzna”.

Jeden z powszechnie znanych w Polsce publicystów i działaczy przedsierpniowej opozycji, Janusz Korwin Mikke jeszcze ostrzej ocenia rządy w posierpniowej Polsce, nazywając je bandyckimi:

Cyt. „Ja naprawdę uważam, że rządzą nami bandyci, złodzieje, oszuści i agenci bezpieki ” .

Zdaniem autora właściwie rządzi w Polsce „trochę Rząd, trochę mafia, trochę Kościół Rzymsko-katolicki, trochę związki zawodowe, trochę masoneria, trochę Sejm, trochę konfederacje pracodawców, trochę sądy, trochę Senat…(…) Jeśli więc mówię, że jesteśmy rządzeni przez bandytów – to dotyczy to większości wymienionych powyżej ciał – nie tylko P.T. Członków Rządu!” Tygodnik „Angora” (nr 32/ 99)

Cytowany wyżej Janusz Korwin Mikke jeszcze ostrzej ocenia polskie elity polityczne i parlament , cyt. „80 proc. obecnych tzw. polityków, to banda oszustów i złodziei. Powinni siedzieć w więzieniach, a nie w ławach poselskich czy senackich. Kandydaci PO do parlamentu – przypadkowa zbieranina. „Okrągły stół”? – Komu będzie przekazywana władza, decydował przy nim generał Czesław Kiszczak (minister polskiego KGB) i jego mocodawcy. I jak każdy dobry minister spraw wewnętrznych przekazywał władzę, po prostu swojej agenturze. Cała ich wspólna taktyka jest taka, że głupi Polacy mają glosować na zmianę: raz na komunistów, raz na ich agentów. Żeby wyborcom się wydawało, że mają jakiś wybór.” Janusz Korwin Mikke o klasie politycznej („Magazyn Tygodniowy” 10.8,001).

Czy podobne zmiany jak w Polsce chcecie wprowadzić także na Białorusi? Oczywiście, uważacie, że nie dopuścicie do takich deformacji, że jesteście mądrzejsi niż Polacy, Bułgarzy i inni…

Niestety, Polacy też tak myśleli. Bo tak miało być. Ale po zakończeniu strajków w sierpniu 1980 roku ruszyła w teren silna wataha bandziorów politycznych pod formalnym przewodnictwem Lecha Wałęsy i pod różnymi pretekstami i zmyślonymi zarzutami usunęła wszystkich uczciwych ale niewygodnych, a na ich miejsce wprowadziła swoich posłusznych, karierowiczów, różne męty bez zasad moralnych. Robotnikom obiecywano Raj na ziemi, dobrobyt podobny poziomowi elit pracowniczych na Zachodzie i w Ameryce, a naiwni Polacy uwierzyli, a teraz słono płacą za tę lekkomyślność i łatwowierność.
Robotnicy są warstwą społeczną szczególnie upokarzaną i dyskryminowaną w Polsce. Czy tego chcecie dla własnego kraju? Dla własnej klasy robotniczej, dla ludzi pracy na Białorusi? Nie odstraszają was klęski w Polsce ludzi pracy i państw, które dały się namówić przez agentów Zachodu na ów obiecany kapitalistyczny Raj na ziemi?

Nie uda wam się obronić przed gangsterami politycznymi, wspieranymi przez Zachód, światowe banki, wywiady, propagandę. A więc zmiany – tak, naciski na władzę – tak, ale mądrze, powoli, z rozwagą, nie niszcząc dotychczasowego dorobku społeczeństwa ale budując, pomnażając dobro; najpierw trzeba przygotować społeczeństwo do mających nastąpić zmian, wykreować i sprawdzić w działaniu kadrę przewodnią która potrafi zorganizować skuteczną obronę przed potencjalnymi bandami, wspólnymi wrogami Białorusi, Polski, Ukrainy i ludzi pracy przed kanibalami kapitalistycznymi.
30 lat temu, w sierpniu 1980 roku ludzie pracy w Polsce wybrali słuszną drogę protestując przeciw narastającemu złu, lekceważeniu ich praw i potrzeb, w nadziei, że uda się wywalczyć pozytywne zmiany społeczne, zwłaszcza polepszenie warunków życia ludzi pracy. Wymuszono wówczas na władzy ważne ustępstwa ujęte w formie 21 postulatów robotniczych. Było to rzeczywiście największe zwycięstwo w całej historii ludzi pracy w Polsce: m.in. zagwarantowano utworzenie niezależnego od partii ruchu związkowego, prawa do strajku, wolności zrzeszeń, zgromadzeń.

Ale, niestety ludzie pracy przegrali owe epokowe zwycięstwo oddając kierownictwo nowego Związku w ręce jego zaciętym wrogom. W ciągu niemal kilkunastu godzin po zakończeniu strajków, zwycięzcy doznali największej klęski w dziejach narodu polskiego. Różne lumpy polityczne, szubrawcy żądni władzy oraz nasłani agenci zachodnich wywiadów i Mossadu Izraele, opanowali kierownictwo powstającego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego i skierowali Związek do walki o obalenie istniejącego wówczas, prospołecznego ustroju, przychylnego ludziom pracy, zwłaszcza robotnikom, bo zagrażał on swym istnieniem zachodnim kapitalistom. Żeby to zrealizować usunięto z tego ruchu pracowniczego wszystkich uczciwych działaczy opozycji, organizatorów strajków. Ostentacyjnie zerwano umowy z Rządem o realizacji korzystnych dla ludzi pracy 21 postulatów. Wreszcie w grudniu 1981 roku, w Radomiu, kierownictwo „Solidarności” postanowiło, że 17 grudnia 1981 roku rozpocznie strajk powszechny i przejmie władzę w Polsce. Rząd uprzedził „Solidarność” i ogłosił stan wojenny 4 dni wcześniej, 13 grudnia 1981 roku.

Co Zachód, światowe banki, zmiana ustroju uczyniły z Polską i jej majątkiem narodowym świadczą fakty, które powinny być przestrogą dla buntujących się Białorusinów.

ETAPY NISZCZENIA POLSKI – ( Władysław Wally – Okradziona Polska)

… Wysprzedawania naszego majątku narodowego, przy szumnej reklamie prywatyzacyjnej, dokonywał ówczesny minister przekształceń własnościowych Janusz Lewandowski. Sprzedał: Hutę Warszawa włoskiej firmie Luc-chiniego za 18,4 mln USD; samo jej zbudowanie kosztowałoby ok. 4 mld USD. Najlepsza polska fabrykę czekolady „E. Wedel” – koncernowi amerykańskiemu „Pepsi-Cola”; J. Lewandowski zobowiązał sie do bezpłatnego przekazania „Pepsi-Coli” 100 tysięcy akcji Wedla o wartości ponad 3 mld USD jako rzekomą rekompensatę za poniesione wydatki związane ze zrzeczeniem się spółki „Agros LTD” używania znaku firmowego „E. Wedel” oraz udzielił jej ulgi podatkowej na sumę 28,5 mln USD plus 1 mln USD funduszu depozytowego; w sumie „Pepsi-Cola” przejęła jedno z najlepszych przedsiębiorstw w charakterze darowizny, za co dopłacono jej jeszcze 7,5 mln USD.

Cementowanie w Gorażde i w Strzelcach Opolskich sprzedano Belgom za 103 mln USD, a oni z kolei odsprzedali 42,6% udziałów Niemcom za 659 mln USD. Zakłady papiernicze w Kwidzynie, wybudowane przez firmę kanadyjską za sumę 400 mln USD, sprzedano amerykańskiemu koncernowi J. R za sumę 120 mln USD. Malborska fabrykę makaronów wyceniono na 23 mld starych złotych, a za połowę tej sumy sprzedano Francuzowi M. Marlotowi. Dwa łódzkie zakłady „Bostona” i „Polten”, stanowiące największy kompleks włókienniczy w Polsce, sprzedano włosko-polskiej firmie „Legler-Polonia” za 2 mld USD, co stanowiło 8 % ich szacunkowej wartości. Następny minister przekształceń własnościowych, Wiesław Kaczmarek, sprzedał 35 % przedsiębiorstw państwowych, obejmujących najlepsze i najbardziej dochodowe firmy o ogólnej wartości 130 mld USD -za jedyne 1,2 mld USD, tj. za niecały 1 % ich wartości. Sprzedano też za niezwykle niskie ceny: raciborską „Pollenę” i Zakłady „Pollena” w Helenówka niemieckiemu koncernowi „Henkel”, „Polcolor” w Piasecznie francuskiej firmie „Thompson”, fabrykę opon w Dębicy, wrocławskie „Elwro”, Elbląski „Zamech”, „Eltre” w Łodzi, Zakłady Radiowe Kasprzaka i Fabrykę Lamp im. R. Luksemburg w Warszawie, „Exbud” w Kielcach, Śląską Fabrykę Kabli, Krośnieńską Fabrykę Szkła, dawnego Norblina, podwarszawską „Laminę”, Zakłady Jedwabiu Naturalnego w Milanówku i in.

Polska w okresie tzw. przemian strukturalnych poniosła jeszcze straty w wysokości ok. 155 mld USD: afera spirytusowa (35 mld USD), afera bankowa (50 mld USD), afera rublowa (28 mld USD), afera FOZ (40 mld USD).

Inne straty, to np. wynikłe ze złodziejskiej prywatyzacji zakładów państwowych 250 mld USD oraz z innych pomniejszych afer – ok. 120 mld USD (łącznie – 523 mld USD). Straty te są wciąż powiększane przez uporczywe realizowanie polityki wyprzedaży resztek polskich zakładów przemysłowych, a także restrykcyjna politykę finansowa L. Balcerowicza.

W równie zlej sytuacji, co polski przemyśl, znalazło się rolnictwo. W uzgodnieniach tzw. okrągłego stołu (5.04.1989 r.) zgodzono się na znaczne obniżenie produkcji rolnej, by Polska stała się importerem żywności z krajów zachodnioeuropejskich. Premier T.Mazowiecki doprowadził do znacznego obniżenia ceny zboża i żywności. Spowodowano również ogromne zadłużenie PGR-ów i spółdzielni produkcyjnych. Za rządów J. K. Bieleckiego i H. Suchockiej rolnictwo polskie zbliżyło sie do „poziomu produkcji trochę poniżej samowystarczalności”. W tym celu doprowadzono do ugorowania ziemi ornej, której areał w 1993 r. wyniósł 900 tys. ha, a w 1996 r. – już ponad półtora miliona ha.

Produkowaliśmy cukier, ale musieliśmy zamykać niektóre cukrowanie i zwalniać pracowników. Byliśmy w czołówce uprawy ziemniaków, dzisiaj sprowadzamy z zagranicy mączkę ziemniaczana i frytki. Nasz len miał światową renomę – zlikwidowano ponad 95%. suszami i płótno lniane sprowadza się z krajów zachodnich. Holendrzy wyparli nas całkowicie z rynku sprzedaży kwiatów. Szynkę „Krakus” prawie w całości importowała W. Brytania i St. Zjednoczone, ale sprzedano licencje na jej wyrób. Podobnie jest z produkcją bekonu i sprzedażą naszych owoców.

W październiku 1989 r. komisarz Izby Skarbowej w Warszawie, Michał Falzmann, przeprowadził rutynową kontrolę PHZ „Uniwersal” i wykrył fakt ukrytego wycieku z Polski dewiz. Odbywał się on za pomocą skomplikowanego mechanizmu kombinacji handlu i całego łańcucha pośredników.

Michał Falzmann trafił niechcący na trop gigantycznej afery, która nie została wyjaśniona do dzisiaj, a znana jest pod nazwą „afery FOZ2″. Kosztowała ona Polskę ok. 10 bilionów ówczesnych złotych.

Każdy, kto miał pewność polityczną, że kurs dolara nie ulegnie zmianie, mógł grabić Polskę, ile chciał. Wystarczyło wykorzystać w latach 1990 – 1991 tzw. sztywny kurs dolara, przy równoczesnym olbrzymim, przekraczającym 100% w skali rocznej, oprocentowaniu bankowym złotówki. Jeden dolar zamieniany na złotówki i ulokowany przez tamte dwa lata w polskim banku, dawał w efekcie 3,5 USD, czyli 2,5 dolara zysku na czysto. Co jeszcze było ważne, owe pieniądze można było szybko wywieźć za granice.

M. Falzmann szacował, że w samym tylko 1990 r. napłynęło do Polski ok. 3 mld USD, które nie miały pokrycia w eksporcie towarów i usług. Był to ów kapitał spekulacyjny, a w istocie rabunkowy, przez który odbywała sie grabież Polski.

Michał Falzmann zmarł nagle na zawał serca w sierpniu 1991 r. Tuż przed śmiercią powtarzał, aby nie pozwolić zatuszować sprawy, powiązanego z aferą FOZZ ( Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego), Banku Handlowego (BH), głównego banku dewizowego polskiego rządu, który według niego był bankrutem od początku lat 70. NIK (Najwyższa Izba Kontroli) przeprowadziła kontrolę operacji dewizowych Banku Handlowego S. A. za lata 1990-1992. Kontrole przeprowadzano od 1 do 29 lipca 1993 r., a protokół pokontrolny został podpisany 22. 10. 1993 r. przez prezesa BH, Cezarego Stypułkowskiego. Kontrola obejmowała m. in. transfery walut obcych za granicę, poręczanie przez BH, weksli FOZ2 oraz statusu prawnego filii BH w Luksemburgu. Przez rok po kontroli nie sformułowano wniosków pokontrolnych, nie opracowano informacji dla parlamentu o wynikach kontroli (termin obowiązujący – 21 dni). Nie sformułowano również wniosków pokontrolnych i nie opracowano informacji dla Sejmu z protokółu pokontrolnego pt. „Realizacja ustawowych żądań Ministra Finansów w latach 1989 -1991″, obejmującego również problem rozliczeń dewizowych państwa.

W wyniku nieprawidłowości w działalności dewizowej BH, Skarb Państwa poniósł olbrzymie straty, w latach 1990 – 1992 od 100 do 200 bilionów starych złotych. Kontrolę w BH przeprowadzała Hanna Ładomirska, doskonały praktyk w dziedzinie księgowości bankowej. Przez blisko 30 lat pracowała w bankowości, w tym w NBP, a do NIK została zaproszona przez poprzedniego byłego prezesa sp. Waleriana Pańkę, który rozpoczął tworzenie wyspecjalizowanego zespołu do systemowej analizy polskiej bankowości.– ( Władysław Wally )

„Liczba skarg na M. T. Falzmanna, jakie przesyłał prezes Banku Handlowego C. Stypułkowski oraz inne osobistości, przekraczała ludzkie wyobrażenia. Był moment, że nie wiedziałem, czy jest to „polowanie” na prezesa NIK. prof. dr. hab. W. Pańko. czy na mnie, czy tez na M. T. Falzmanna. Prezes C. Stypułkowski przeszedł samego siebie”.

Protokół NIK w sprawie Banku Handlowego liczył ok. 300 stron. Przewodniczącym Rady Nadzorczej Banku Handlowego był wówczas Andrzej Olechowski. Wicepremierem oskarżonym o współodpowiedzialność za podjecie decyzji umożliwiającej przepływ przez nasze granice strumienia nie oclonego alkoholu w latach 1988 – 1991, był Ireneusz Sekuła. Przedstawiono nawet w Sejmie wniosek o postawienie go przed Trybunałem Stanu, zresztą w towarzystwie Leszka Balcerowicza i Marcina Święcickiego. Wniosek jednak upadł, a winnych afery nie znaleziono do dziś. Ireneusz Sekuła był pokazywany w mass mediach jako człowiek sukcesu. Jego firma „Polnippon” w pierwszym roku działalności (1990) przyniosła 1,4 mld zł strat, w drugim (1991) – 8 mld zł strat, w trzecim (1992) – 5,9 mld zł strat, w czwartym (1993) – 7,2 mld zł strat i w piątym (1994) – długi w PKO – 48 mld zł, Urząd Skarbowy – 1.3 mld zl. ZUS – 1 mld zl.

12.09.1994 r. Sad Gospodarczy w Warszawie ogłosił upadłość polsko-japońskiej spółki Polnippon, a z wnioskiem o upadłość wystąpiło PKO BF’ któremu Sekuła był winny ponad 50 mld starych zł. W 1993 r. Polnippon zaciągnął 2,5 mld zł kredytu od banku „Posnania”, zaś pieniądze, według bieglej rewidentki, trafiły na konto Sekuły, nie firmy. Mało tego, gdy Ireneusz Sekuła dostał kredyt 1,7 mln franków szwajcarskich i nadszedł czas spłaty, ten „człowiek sukcesu” został ministrem (zasztyletowali go wspólnicy). Kto spłaca jego długi? Śmiem twierdzić, że my wszyscy, „milionerzy” z budżetówki. Okoliczności śmierci Michała Falzmana, Waleriana Pańko i Ireneusza Sekuły do dnia dzisiejszego budzą wątpliwości.
Opracowane na podst. informacji prasowych – Redakcja

Nikt nie ma prawa pouczać Białorusinów jak mają żyć, jak mają się rządzić, jak walczyć o rozszerzenie swoich praw obywatelskich, układać się z własną władzą. Ja także nie śmiałbym tego robić. Dlatego protestuję przeciw wtrącaniu się obcych, także polskiego rządu i nasyłanych z polski agentów w wewnętrzne sprawy innych państw, w tym Białorusi. Niech rząd polski zajmuje się własnymi problemami, których ma bardzo wiele do rozwiązania np. naprawieniem zaległych krzywd i zahamowaniem mnożenia nowych, uobywatelnieniem społeczeństwa, bo dzisiejsza RP nie jest ani obywatelska ani państwem prawa i sprawiedliwości. Pragnę jednak swoją wypowiedzią przyjacielską przestrzec przed zagrożeniem na jakie może natrafić naród białoruski, jeśli pójdzie polską drogą. Ta droga nie przygotowanych przemian może doprowadzić Białoruś do podobnej katastrofy, jaka spotkała Polskę.

Czy tego chcą protestujący Białorusini dla własnego kraju? Nie odstraszają ich klęski ludzi pracy w Polsce i w innych państwach?

Podobnie, jak dziś protestujący Białorusini, należałem w przeszłości do nielicznej grupy buntujących się, już w 1968 roku (bunty studentów i inteligencji) i popadłem w konflikt z władzą, za co zostałem ukarany wyrzuceniem ze szkolnictwa z wilczym biletem (z kuratorium szkolnego). Drugi raz zbuntowałem się w połowie lat siedemdziesiątych domagając się przestrzegania przez rząd PRL podstawowych praw człowieka zagwarantowanych przez konwencje międzynarodowe i KBWE. Działałem w Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Zostałem usunięty z pracy na uczelni ( z Politechniki Wrocławskiej), przerwano moją karierę naukową, uniemożliwiono mi habilitację, podlegałem do 1980 tzw. metodom Berufsverbote (zakazowi zatrudnienia na jakimkolwiek stanowisku, nawet robotnika fizycznego). Byłem przed sierpniem 1980 roku organizatorem Wolnych Związków Zawodowych na Dolnym Śląsku, współorganizatorem i członkiem Komitetu strajkowego we Wrocławiu w sierpniu 1980r. Po zakończeniu strajku wchodziłem w skład ścisłego prezydium powstałego Związku. Usunięto mnie ze wszystkich funkcji związkowych za sprzeciwianie się zrywaniu umowy z Rządem PRL i przekształcaniu nowego związku zawodowego w partię polityczną. Ponieważ nadal upierałem za apolitycznością ruchu związkowego i przestrzeganiem Umów Gdańskich i Szczecińskich, władze „Solidarności” skazały mnie publicznie na karę śmierci cywilnej.

Od 1988 roku przewodzę stowarzyszeniu, które sam założyłem – Komitetowi Pamięci Ofiar Stalinizmu, które domaga się bezskutecznie naprawienia krzywd ofiarom kolejnych reżimów, przynajmniej w sferze moralnej, i ukarania winnych, co jest traktowane przez kolejne ekipy rządowe rodowodu „solidarnościowego” za przejaw antysemityzmu ze strony Komitetu (sic).

Nie rozpaczam, że złamano mi karierę naukową, skazano na marną egzystencję, bo wybór swój traktuje jako dobrowolne spełnienie powinności obywatelskiej, ale ubolewam że tyle trudu społecznego, cierpień, ofiar poszło na marne i Polska poniosła tak sromotną klęskę, zadaną niestety rodzimymi rękoma.

Dlatego przesyłam też ten apel do Polaków na Białorusi. Nie zapominajcie, że stanowicie w tym kraju, liczną, ale jednak mniejszość narodową. Korzystajcie z przysługujących Wam praw obywatelskich, ale nie wychodźcie przed szereg. Mogłoby się zdarzyć, że na skutek powielenia nie udanej transformacji ustrojowej podobnej do polskiej, Białorusini mogliby winą obciążyć Was.

Wrocław 30 września 2011  – Leszek Skonka

PS.

Nie byłem nigdy członkiem PZPR ani faworytem rządów PRL. Mam niezmiennie poglądy lewicowe, prospołeczne, pro pracownicze. Nigdy nie współpracowałem z UB i SB. Przeciwnie: byłem przez lata represjonowany przez te instytucje. (zał. Status pokrzywdzonego wydany przez Instytut Pamięci Narodowej )

Załączniki (przesłane do monitorpolski e-mailem) :
1. Świętosław Małysz – Wróć Komuno, 2 Certyfikat IPN(Instytutu Pamięci Narodowej)

mail: pamiecnarodu1@yahoo.pl   lub ofiarystalinizmu@gmail.com

========================================================
LIST DO PREMIERA Donalda Tuska

(OD) Obywatelski Ruch Obrony Bezrobotnych, Stowarzyszenie Ogólnopolskie
Adres korespondencyjny: 42-500 Będzin ul. Cynkowa 13 tel. 505770567
KRS 0000126722 NIP 954 250 03 24 Regon 277 886 339
E-mail: zygmunt.miernik@wp.pl  Katowice, 27 września 2011 r.

Prezes Rady Ministrów
Donald Tusk

W związku z postępującym zubożeniem społeczeństwa, licznymi przypadkami skrajnej nędzy, ubóstwa, których konsekwencjami są nierzadko patologie społeczne, grożące niekontrolowanym wybuchem społecznym, chcielibyśmy spotkać się z Panem Premierem podczas trwającej kampanii wyborczej, aby omówić zasygnalizowane problemy.

Od momentu tzw. transformacji ustrojowej zapoczątkowanej reformą Balcerowicza w Polsce utorowano drogę do dzikiego kapitalizmu. Wspólne do niedawna środki produkcji, majątek wypracowany przez społeczeństwo w okresie PRL, zaczął trafiać w ręce wybranych przedstawicieli władzy. Oczywiście trudno było całkowicie zamknąć drogę nie uprzywilejowanej pozostałej części społeczeństwa, która chciała rozwijać swoją przedsiębiorczość w normalny sposób, ale znaleziono wiele możliwości, aby ten spontaniczny rozwój spowalniać. Pomimo tego małe i średnie przedsiębiorstwa wypracowują 80 % PKB i dają miliony miejsc pracy. A jaki wpływ na rządzenie krajem ma ta grupa przedsiębiorców ze swoimi rodzinami i zatrudnionymi pracownikami?

W trakcie tej rabunkowej transformacji nie wypracowano polityki społecznej, która by dawała ochronę tym, którzy jej potrzebują w każdym systemie i pod każdą szerokością geograficzną. Bezrobocie, bezdomność, cierpienie niewinnych dzieci w rodzinach i związkach patologicznych, ciągłe reformowanie Państwa i nieudolność w administrowaniu jego majątkiem, wciąż nie rozwiązane problemy publicznej służby zdrowia, powiększanie długu publicznego sprawiają, że zagrożone są coraz większe obszary społeczeństwa, a wręcz cały kraj i naród. Groźba niekontrolowanych wybuchów społecznych staje się całkowicie realna. Chcemy zwrócić na to uwagę podczas spotkania z Panem Premierem, zaproponować konkretne rozwiązania i przyjąć wspólne ustalenia.

Podobnej treści pismo skierowaliśmy w styczniu 2011 r. do Pani Minister Pracy i Polityki Społecznej Jolanty Fedak, ale zostaliśmy zignorowani. Prosimy w trybie pilnym o propozycję spotkania podczas Pana podróży po kraju, a najlepiej w Katowicach 6 lub 7 października 2011 r. przy okazji I Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw.

(PREZES ZARZĄDU Zygmunt Miernik)

Reklamy