Konieczna jest weryfikacja wyników wyborów

Nie mam wątpliwości, że wybory można było w łatwy sposób sfałszować. Jeśli się mylę, to proszę o kontrargumenty. Uważam, że system został tak obmyślony, by móc w łatwy sposób dokonać fałszerstwa – i to na wielką skalę. Podrabianie kart, kupowanie ich, czy dopisywanie krzyżyków, to są procedery, które nie mogłyby posłużyć do wielkiego oszustwa wyborczego. Po prostu wymagałyby zbyt dużej ilości wtajemniczonych i sprawa na pewno by się rypła.  

W USA wielkoskalowych oszustw wyborczych można łatwo dokonać, bowiem w większości stanów obowiązuje głosowanie komputerowe. Udowodniono już, że program, który oblicza głosy ma tzw. „back-door” czyli furtkę, dzięki której można sfałszować wyniki. Tak było np. na Florydzie, gdzie wyniki wyborów na kandydatów Busha i Gore’a odwrócono – Bush dostał te głosy co Gore,  a Gore te co Bush. To zresztą niewiele zmieniło politykę USA, bowiem od czasów Kennedy’ego wszyscy prezydenci wykonują tylko rozkazy służb międzynarodowych.

W Polsce obowiązuje wydawałoby się, sprawiedliwy, system głosowania papierowego – wyborcy skreślają swoich kandydatów na kartach dostarczonych do punktów głosowania przed wyborami.
Niestety, nie przyjrzałem się dobrze karcie, owszem, widziałem pieczątkę, ale czy karty są numerowane?
Sprawiają one takie wrażenie, że można je wydrukować na zwykłej drukarce laserowej do formatu A3.
Pieczątkę można łatwo zrobić, to nie jest żadne zabezpieczenie – zresztą w Polsce pieczątka nie wszędzie  jest obowiązkowa, np. firmy nie muszą jej stosować na fakturach czy rachunkach. Ważny jest podpis.
Czy papier posiadał jakieś znaki specjalne, jak znak wodny? Wyborca nawet nie otrzymał kopii do weryfikacji.

Jeśli tak jest jak piszę, to kto i dlaczego zaakceptował system bardzo łatwy do sfałszowania?
Przecież można wszystkie nasze głosy wrzucić do kosza i zastąpić wcześniej przygotowanymi. Sądzę, że to częściowo nastąpiło. Zauważmy, że nawet bojkot nie ma sensu w przypadku gdy łatwo jest przygotować fałszywe karty do głosowania.

Można by to zweryfikować, badając dokładnie dużą próbkę kart, szczególnie w okręgach gdzie wygrana kandydatów pewnych partii była wątpliwa, a mimo to właśnie to oni wygrali. Proponowałbym okręgi gdzie na senatora kandydowała Zuzanna Kurtyka. Po prostu nie wierzę, że jakiś Sepioł czy Klich mogli dostać więcej głosów niż wdowa po ś.p. Januszu Kurtyce – Prezesie IPN.
Należałoby więc stworzyć niezależny komitet weryfikacji wyborów i sprawdzić kilkadziesiąt tysięcy kart do głosowania w okręgach krakowskich – czy krzyżyki były stawiane przez różne osoby i jakie są rodzaje tuszu czy też atramentu, którymi stawiano krzyżyki. Można by to zrobić poprzez zeskanowanie tychże kart i porównanie krzyżyków odpowiednim programem komputerowym, który mógłby wykrywać różnice w charakterze pisma. Na pewno takie programy istnieją.
Innym sposobem jest weryfikacja ilości głosów oddanych na wybranego kandydata. W przypadku Zuzanny Kurtyki, można by ustawić kilkadziesiąt punktów weryfikacyjnych na terenie Krakowa i Nowej Huty, i jej wyborcy mogliby umieszczać swoje podpisy na liście „głosowałem na Zuzannę Kurtykę w okręgu takim, a takim”. Jeśli tych głosów uzbierałoby się więcej niż podawałby dane oficjalne, to mielibyśmy twardy dowód na fałszowanie wyborów.

Weryfikacja wyborów jest owszem, kosztownym przedsięwzięciem, ale gra jest bardzo wysoka – chodzi o przyszłość całego naszego narodu. Jeśli bowiem wybory wygrała obca agentura, to możemy się pożegnać z jakąkolwiek przyszłością. Pamiętajmy, że z zimną krwią zamordowano nam Prezydenta RP wraz z 95 osobami.

P.S. Acha, wszelkie próby unieważniania wyborów bez żelaznych argumentów są dezinformacją i próbą skierowania nas na złą ścieżkę. Wybory się odbyły, wyborcy zaakceptowali formę głosowania, więc unieważnianie ich prowadzi prostą drogą do wojny domowej. Tylko twarde dowody w postaci podpisów głosujących lub analiza komputerowa krzyżyków, mogą doprowadzić do ponownych wyborów w trudniejszej do sfałszowania formie.

Reklamy