Uwaga na kolejne prowokacje: Warszawa, Gdańsk, Szczecin, Poznań, Łódź, Wrocław, Katowice

Z e-maila: ANALIZA MATERIAŁÓW WYKAZUJE JEDNOZNACZNIE, ŻE POLICJA PRZYGOTOWYWAŁA SIĘ DO PROWOKACJI NA SZEROKĄ SKALĘ, TEMU MIAŁY SŁUŻYĆ JEDNOZNACZNIE SAMOCHODY Z DZIAŁKAMI ULTRADŹWIĘKOWYMI (L-RAD). Przypominam zakupiono 6 za cenę ok. 750 000 dolarów na jedno dla określonych z góry miast: Warszawa, Gdańsk, Szczecin, Poznań, Łódź, Śląsk-Wrocław, Katowice. Oraz latające samoloty filmujące uczestników.. Chodziło o duże manewry. Kolejne prowokacje będą w jednym z tych miast.  

Komentarz MP: Oto fragmenty prywatnej relacji jednej z uczestniczek marszu, która potwierdza, że opisy medialne rzekomych faszystów są czysto kryminalną medialną prowokacją wobec Narodu Polskiego. Niestety, ludzie nie zdają sobie jednak sprawy z rozgrywki jaka jest prowadzona – że to nie jest jednak to samo co trzydzieści lat temu. Że tym razem rozgrywka idzie o zniewolenie całej ludzkości, a następnie wymordowanie ponad 90% mieszkańców Ziemi. Policja realizuje rozkazy, podobnie jak polski rząd – nie zdając sobie sprawy z tego jakie będą skutki eskalacji terroru państwowego. Należy robić wszystko by uświadomić służby oraz przedstawicieli władzy, którym się wydaje, że rządzą, a tak naprawdę to tylko wykonują zlecenie satanistycznego rządu światowego. Dowodem na powyższe tezy jest fakt, że podobne rozwiązania siłowe stosuje się w wielu krajach, że wiele protestów jest odgórnie prowokowanych przez te same międzynarodowe siły. To są na razie testy, ale czekają nas naprawdę ciężkie czasy – w przyszłym roku się zacznie.

Tak wyglądał Marsz Niepodległości naprawdę

Cześć (…) !!! ja byłam na mszy razem z rodzicami w moim kościele (było pięknie sztandary, kombatanci, śpiewanie pieśni patriotycznych). Na marsz przyjechałam razem ze znajomymi metrem, wysiedliśmy na stacji Politechnika i tu włączyliśmy się do marszu. Szliśmy tak jak Ty mówisz. Zatrzymano nas przy banku pocztowym (przy Polnej), a później już w miarę równo doszliśmy do Pl. Na Rozdrożu. Szłam w różnej części marszu, byłam w środku, byłam na początku, ale w zasadzie szłam niedaleko samochodu z głośnikami.

W każdym miejscu pochodu, gdzie się znalazłam była przeurocza atmosfera, mijałam wspaniałych ludzi, trzymaliśmy się za ręce, wesoło się pozdrawialiśmy, jednemu z maszerujących (twarz mi znana nie tylko z telewizji, ale nie mogę sobie teraz przypomnieć nazwiska) „poskrobałam marchewki” – przeprosiłam go bardzo serdecznie a on na to z rozbawieniem, że „faszyści się nie przepraszają” przywitał się ze mną (pocałował w rękę) i wspólnie wznieśliśmy hasło „Bóg-Honor i Ojczyzna”. Tak było na całej trasie pochodu. Niosłam czyjeś dziecko, z innymi szłam za rękę, pełno rodziców z małymi dziećmi w wózkach i na ramionach – jednym słowem pochód pełen radości i pokoju. Jedynie koło Belwederu – żeby zobaczyć jak jest nas dużo – wlazłam na taką wysoką podmurówkę (nie tylko ja) i wtedy usłyszałam od policjanta „spier….”, natomiast w Alejach przy urzędzie ministrów kordon policji uzbrojony po zęby co prawda stał, ale widać było, że wystarczyła tylko byle jaka zaczepka, aby użyli swoich „atrybutów”.

W tym też czasie dostałam telefon, ze przy Dmochowskim zbierają się „tęczowi” i policja, abym uważała, bo może być prowokacja i niezła zadyma. I faktycznie policja szła od strony Szucha, stała od strony kawiarni „na rozdrożu” i krzyczeli żeby się rozejść bo manifestacja jest nielegalna w przeciwnym wypadku użyją siły, pocieszeniem miało być to, że oszczędzać będą kobiety w ciąży i osoby z immunitetem (posłów i senatorów)!!!!

Widziałam, jak młodego chłopaka, który stał przy barierce dopadło kilku policjantów i bez powodu zaczęło go okładać pałami na pomoc rzuciło się kilku chłopaków i go odbili. Moi znajomi (z którymi się już wcześniej zgubiłam) szli Al. Szucha rozmawiali przez telefon, nagle usłyszeli za sobą walenie pał o tarcze, a gdy się obejrzeli zobaczyli amfibie z armatką wodną i cały szwadron uzbrojonej policji, nie wiem co by było, gdyby nie uciekli na plac (zresztą nie tylko oni, także cała masa innych ludzi). Ponadto policjanci prowokowali wchodząc z uwieszonymi na plechach butlami gazowymi w ściśnięty tłum ludzi – to było okropne

TO WSZYSTKO PRZYPOMINAŁO MI WYDARZENIA SPRZED TRZYDZIESTU LAT, CZYLI STANU WOJENNEGO, TEGO ZDANIA SĄ WSZYSCY, Z KTÓRYMI ROZMAWIAŁAM – CUDOWNĄ RADOSNĄ ATMOSFERĘ ZNISZCZONO, TYLKO DLATEGO, ŻE NIE PASOWAŁA DO USTALEŃ LEWAKÓW Z KRYTYKI POLITYCZNEJ.

Bardzo dobry jest artykuł Ziemkiewicza w poniedziałkowej Rzepie „Jaka brzydka katastrofa” – warto przeczytać, bo potwierdza to czego byłyśmy świadkami.
W mediach pokazywali zadymę „gości” z Niemiec a mówili o naszym spokojnym i radosnym marszu, podczas którego nawet nie mieliśmy świadomości, że gdzieś obok zachodnie bojówki walczą z policją – o czym dowiedziałam się dopiero, kiedy wróciłam do domu.

Pozdrawiam bardzo serdecznie i do następnego spotkania – buziaczki – E.

Reklamy