Fukushima – sytuacja 27 listopada 2011r.

Minęło ponad 8 miesięcy od katastrofy elektrowni atomowej w Fukushima. Choć wiele wskazuje na to, że nie była to zwykła katastrofa, lecz kolejna operacja fałszywej flagi, zmierzająca do wyludnienia Ziemi, to trudno jest to udowodnić bazując na szczątkowych i niesprawdzonych informacjach, które mogą być celowo puszczane by skompromitować alternatywnych mediów. Dlatego warto się skupić na faktach. A te są zatrważające. Ponieważ temat nie będzie wygasał, wręcz przeciwnie, czekają nas coraz gorsze wieści odnośnie skażenia spowodowanego katastrofą w elektrowni Fukushima, postaram się co jakiś cza publikować informacje o aktualnej sytuacji w Japonii i na świecie. Dzisiaj pierwsza dawka.

Możliwy „chiński syndrom” – projektant reaktora nr. 3 ostrzega przed wielką eksplozją

Ta informacja ukazała się 19 listopada na blogu Fukushima Diary. Uehara Haruo, były rektor Uniwersytetu Saga, który był projektantem reaktora nr. 3, oświadczył, że tłumaczenia TEPCO, firmy zarządzającej elektrownią, odnośnie tego co się dzieje, nie mają sensu. Uważa on, że nastąpi tzw. „chiński syndrom” czyli wtopienie się stopionego paliwa nuklearnego w ziemię, a następnie opadanie wgłąb. Po 8 miesiącach musiało już nastąpić przetopienie obudowy reaktora. Takie paliwo musi napotkać wkrótce żyłę wodną, i po odpowiednio długim okresie nagrzewania, nastąpi eksplozja hydrowulkaniczna. Spowoduje ona bardzo poważne skażenie gleby oraz oceanu na dużej powierzchni.
Podobnego zdania jest radiobiolog dr Ian Fairlie, były sekretarz naukowy rządu brytyjskiego oraz doradca naukowy Parlamentu Europejskiego. Już w lipcu w programie dr Caldicott, uznał, że paliwo musi się przetopić przez dolną obudowy, a ponieważ pod elektrownią nie brakuje pokładów wody gruntowej, to musi nastąpić zetknięcie z nią, co spowoduje natychmiastowe uwolnienie się dużej ilości pary i jej eksplozja.
„Chiński Syndrom” był tematem filmu katastroficznego z 1979 roku o tym samym tytule (zob. trailer: http://www.youtube.com/watch?v=6PJ-BzXAN1c)

Pracownik elektrowni – „Nic już nie możemy zrobić”

Informacji tych nie znajdziesz w codziennej prasie – okazuje się, że TEPCO, firma która zarządza ruinami elektrowni, redukuje liczbę pracowników, gdyż nie ma już żadnej możliwości powstrzymania ciągnącej się katastrofy. Jedyną formą powstrzymywania wycieków byłoby sprawdzanie ciśnienia w obudowach reaktorów, wykrywanie miejsc wycieków skażonej wody i ich powstrzymywanie, jednak nie wiadomo jak to zrobić. Wnętrza reaktorów, szczególnie nr. 3, są tak skażone, że żaden człowiek nie jest w stanie do nich wejść. Można jedynie analizować gaz z wnętrza kontenerów. Ludzie mogą jedynie wykonywać takie czynności jak oczyszczanie ze śmieci, usuwanie zniszczonych fragmentów budynków czy kontrola systemów oczyszczania wody.

Radioaktywny cez znajduje się już w całej Japonii

Jest już potwierdzone, że radioaktywny cez-134 z reaktora nr. 1 elektrowni Fukushima, opadł na grunt we wszystkich 45 prefekturach Japonii. Ministerstwo nauki stwierdziło, że występują nawet nawet w Okinawie, 1700 kilometrów od Fukushimy. Jest to wynik kumulacji opadów pyłu. Pomiary zaraz po katastrofie 11 marca, nie wykazywały skażenia w innych prefekturach niż Fukushima.
Największe skażenie cezem-34 i cezem-137,odnotowano w prefekturze Ibaraki w mieście Hitachinaka. Wynosiło ono 40801 bekereli na metr kwadratowy. Kolejne w prefekturze Ymagata – 22570 bq/m2, potem w Tokio w Shinjuku Ward – 17354 b/m2.
W stolicy Japonii odnotowano opad dużej ilości pyłu radioaktywnego, lecz akumulacja cezu w glebie jest  niewielka, prawdopodobnie z uwagi na dużą powierzchnię, którą zajmują drogi i chodniki, skąd deszcz i wiatr z łatwością usuwają skażone cząstki. W okolicznych miejscowościach skażenie gleby jest o wiele gorsze.
Sytuacja wygląda znacznie lepiej w zachodniej Japonii – np. w prefekturze Kumamoto zanotowano tylko 0,378bq/m2. W Osace też niewielkie – 18,9bq/m2.
Jak silne jest skażenie pokazuje porównanie z poprzednimi latami. I tak w prefekturze Ibaraki jest ono większe od kumulatywnego skażenia rocznego w 2009 roku 970 tysięcy razy!
Skażenie w poprzednich latach pochodziło głównie z testów nuklearnych i zawierało gównie cez-137 o czasie połowicznego rozpadu 30 lat. Było ono niewielkie, poniżej 1bq/m2. W chwili obecnej dochodzi cez-134 o czasie połowicznego rozpadu 2 lata.
Ministerstwo nauki opublikowało mapy lotnicze skażenia cezem w 4 prefekturach – Aomori, Ishikawa, Fukui i Aichi. W żadnej z nich skażenie nie przekracza 10 tys bq/m2, wartości, która definiuje strefę skażoną wypadkiem nuklearnym. Potwierdza to tezę, że opady radioaktywne dotarły na zachód tylko do granicy z prefekturami Miyagi and Iwate. Granicę stanowiły góry, które spowodowały jednocześnie spiętrzenie skażenia w innych regionach – poprzez deszcz i inne czynniki. Do końca roku badania lotnicze obejmą 22 prefektury. Pozostałe prefektury zostaną objęte badaniami w przyszłym roku.
Należy dodać, że powietrze też jest skażone, np. w prefekturze Ibaraki wynosi 0,14 mikrosiwerta na godzinę, co jest równoważne granicy bezpieczeństwa ustalonej międzynarodowymi normami, która wynosi 1 milisiwertów rocznie.

50 miliardów bekereli dziennie spływa jedną rzeką do oceanu

skażona rzeka Abukumagawa

Wspólne badania uniwersytetów w Kyoto i Tsukuba ujawniły, że rzeka Abukumagawa płynąca przez prefekturę Fukushima jest poważnie skażona. Codziennie spływa nią 52,4 miliardów bekereli promieniotwórczości, która jest w radioaktywnym cezie.
Oznacza to, że w ciągu tylko dwóch  dni ilość radioaktywnego cezu, która w ten sposób spływa do oceanu, przekracza całkowitą ilość w kwietniu TEPCO wypompowało ze skażonej elektrowni.
Zbadano też skład skażenia radioaktywnego wody – cez-137 daje 29,1 miliarda bekereli, a cez-134 23,4 miliarda bekereli.  Pośrodku rzeki, w pobliżu miasta Date skażenie dzienne wynosi 92,5 miliarda bekereli cezu-137 i 83,8 miliarda bekereli cezu-134.
Badania wykazują, że skażenie jest spowodowane zmyciem opadłego cezu opadami, które spływają następnie do rzeki.  Skażenie rzeki może się jeszcze zwiększyć w procesie dekontaminacji oraz przygotowywania pól ryżowych do zasiania.

Brakuje chętnych do oczyszczania domów w prefekturze Fukushima

Proces oczyszczania skażonych domów może potrwać dłużej niż przewidywano. Ilość firm chętnych do przeprowadzenia dekontaminacji spadła z 33 do 2. Powodem jest przede wszystkim obawa skażenia radioaktywnego. Jak wykazują pomiary, poziom radioaktywności nie spada.
Oczyszczanie rozpoczęło się 18 października w dystrykcie Onami 35 mil od elektrowni. W planie było oczyszczenie 367 domów do końca roku, ale już wiadomo, że nie uda się tego zrealizować. Wszystkie firmy czyszczące, z wyjątkiem dwóch, zrezygnowały z pracy, z uwagi na zagrożenie zdrowia swoich pracowników.
Mieszkańcy mieli nadzieję wprowadzić się do domów przed pierwszym śniegiem, jednak będzie to raczej niemożliwe. Testowe pomiary oczyszczania wskazują na następujący spadek promieniowania:
70% przed wejściem, 70% na parkingach, 30% na dachach, 25% na asfalcie w podwórkach, 22% na drugim piętrze wewnątrz domów.
W Mainichi, gdzie też prowadzone jest oczyszczanie, problemem są kolejne skażenia. Każdy deszcz przynosi nową falę skażeń i, jak się okazuje, po dekontaminacji poziom skażenia jest wyższy niż przed. To zjawisko jest szczególnie widoczne w terenach górskich, praktycznie po każdym deszczu trzeba przeprowadzać oczyszczanie z radioaktywności. W dystryktach Onami i Watari po oczyszczeniu w lipcu i sierpniu, nastąpił wzrost radioaktywności – w jednym przypadku z 3,67 do 4,63 mikrosiwertów na godzinę. Problemem są tu prawdopodobnie lasy, które pochłaniają wodę, a ta następnie spływa do studzien.

Rząd japoński dopuszcza skażenie krów do 100,000 impulsów na min.

Pomiary elektroniczne dotyczą skór zwierząt. Do wysyłki dopuszcza się zwierzęta, w przypadku gdy licznik wskazuje mniej niż 100,000 impulsów na minutę. Jest to skażenie tak wysokie, że w przypadku ludzi wymagana byłaby całkowita dekontaminacja ciała. Jak dotąd sprawdzono w ten sposób 12,000 krów – wszystkie przeszły test i zostały wysłane na rzeź…
Przed wysyłką nie bada się jednak skażenia mięsa. Jak się okazuje, w sianie, którym krowy są karmione skażenie cezem przekracza limit 300 bekereli na kilogram i wynosi ponad 75,000 bekereli/kg, co jest 250 razy ponad dozwoloną wartość.

Reklamy