Mam do was pytanie – wolność słowa czy uzasadniona cenzura?

Od samego początku chciałem by ten blog był świecki i pomijał tematy religijne. Chodzi o dotarcie do jak najszerszej grupy odbiorców – byśmy mogli powstrzymać to zło, które się realizuje w postaci NWO.
Niestety, komentujący często schodzą na tematy religijne, być może zresztą celowo – by realizować zlecone im zadania.
Nie zawsze mam możliwość kontrolować zawartość komentarzy, właściwie to rzadko kiedy mogę siedzieć non-stop i sprawdzać je zaraz jak się ukażą. No i się ukazują, ostra jazda przeciwko Kościołowi Katolickiemu, Watykanowi, Papieżowi. Większość to podstępny atak z materiałami „źródłowymi”, które w większości są puszczane przez wrogie Kościołowi siły. W satanistycznych „Protokołach” głównym celem działania jest zniszczenie Kościoła katolickiego i chrześcijaństwa. Nie mam wątpliwości, że te ataki rzekomych wyznawców Chrystusa i znawców Biblii mają na celu osłabienie podstaw, na których się opiera cywilizacja łacińska.

Sądziłem jednak, że otwarta dyskusja da możność obrony przed tymi najczęściej wyimaginowanymi argumentami – za długo mieszkałem w USA, żeby nie docenić czym jest wolność słowa – literalnie. Bowiem jak się zacznie cenzurować jedną małą rzecz, to „wolność” staje się fikcją. Niestety, wykorzystuje to wszelka agentura by namącić tym czytelnikom, korzy jeszcze nie zdołali przejrzeć prowadzonej gry – szczególnie ci młodsi, dają się podejść kuszącej wizji wolności krytyki księży i religii.
Bo proces demonizacji Kościoła, Watykanu i księży jest już daleko posunięty w Polsce – dzięki „liberalnym” mediom, które też stosują „wolność słowa” ale w tym sensie, że wolność ma dotyczyć plucia i niszczenia, a wszelkie inne opinie się blokuje.

Więc może i ja powinienem całkowicie zablokować jakiekolwiek dyskusje na temat naszej wiary, oczywiście pozostawiając „wolność” w krytyce tych tematów, które są przez kryminalne media blokowane?
Proszę tu o wasze opinie, bowiem widzę, że kilka osób poczuło się naprawdę dotkniętych tym co się ukazało na blogu, a i dostaję baty też przez komunikatory.

Częściowa moderacja i bany są już i tak wprowadzone, nie dało się funkcjonować w okresowych atakach trolli. Ale oni tylko czekają na moment gdy jestem czymś zajęty i sączą w mój blog ukrytą nienawiść.
Sądziłem, ze są to po prostu ludzie innej wiary, prosiłem wiele razy by zostawić drażniący temat, ale widzę, że ktoś ciągle do tego wraca – być może te same osoby z różnymi nickami i numerami IP. Widać, że mają zadanie.

Można zadać pytanie – czy taka forma indoktrynacji działa? Czy faktycznie ludzie nie myślą i reagują na podstępny atak na ich umysły? Niestety, po tym jak satanistom udało się zniszczyć podstawy kulturowe u młodzieży, można sądzić że tak. Skutki tego będą straszne, oni sobie z tego zdają doskonale sprawę, zatem ta działalność ma cechy okrutnego zła. Rzekome uwolnienie młodych ludzi od wypracowanych przez stulecia wzorów zachowań może mieć tylko jeden efekt – w momencie krytycznym nie będą oni mieli żadnych hamulców i dojdzie do strasznego ludobójstwa.
Ci, którzy z premedytacją do tego dążycie, zastanówcie się, czy w te sposób nie trafiacie w otchłań zła i nie niszczycie swoich dusz? Dowodów na istnienie świata niematerialnego nie brakuje, można żyć ułudą, że w tym świecie wszystko jest dopuszczalne. Ale przyjdzie moment, gdy się zetkniecie z boskim bezmiarem, czy jak niektórzy to wolą określać superświadomością ogarniającą cały Wszechświat, i wtedy poczujecie siłę zła jakie poczyniliście temu światu. Ale wtedy będzie już za późno na jego naprawienie.

Tak więc pytam: wolność słowa czy uzasadniona cenzura?

Reklamy