Wydarzenia i komentarze, 11 grudnia 2011r.

Prawda o 21 wieku: 27 milionów niewolników na świecie

Organizacja, o której rzadko się mówi, Somaly Mam Foundation (SMF), stara się pomagać ofiarom niewolnictwa na całym świecie. Niewolnictwo stało się drugim co do wielkości, najszybciej rosnącym „przemysłem” zorganizowanej przestępczości. Szacuje się, że może być aż 27 milionów ofiar tej działalności, która ma obecnie miejsce w krajach zarówno ubogich, jak i bogatych. Są one ściągane do innych krajów obietnicą dobrze płatnej pracy, a kończy się na tym, że pracują całymi dniami za darmo, młode kobiety są zmuszane do prostytucji, wcześniej ściągnięte przez przystojniaczków udających adoratorów. Nie oszczędza się też dzieci, które są zmuszane do pracy w domach publicznych pod groźbą utraty życia.
O tym rzadko można usłyszeć w kontrolowanych przez międzynarodową mafię mediach. Ci sami ludzie bowiem zajmują się handlem niewolnikami, wliczając w to także pojmanych, lub podstępnie zwabionych Polaków.
Artykuł nie wspomina jednak o tym, że to niewolnictwo XXI wieku jest dziełem międzynarodowej mafii, która kontroluje także służby większości krajów, ta sama mafia zajmuje się handlem narkotykami, bronią, kontroluje rządy, a jej celem jest depopulacja globu. W Polsce ludzie zaczęli masowo ginąć dopiero niedawno, po wejściu do NATO i Unii Europejskiej, gdy międzynarodowa mafia wcześniej manifestująca się w postaci tzw. „opozycji” przejęła de facto kontrolę nad naszym krajem.

600 milionów amatorów gier komputerowych może się stać zbrodniarzami wojennymi

Delegaci na 31 Międzynarodową Konferencję Czerwonego Krzyża w Genewie wyrazili obawy, że osoby grające w gry komputerowe symulujące wojny i zabijanie, mogą naruszać „Międzynarodowe Prawo Humanitaryzmu”. Chodzi nie tyle o zakładanie spraw kryminalnych za wirtualne morderstwa i ludobójstwo, a raczej o danie sygnału graczom, że symulacje powinny uwzględniać międzynarodowe normy humanitarnego zachowania.
Międzynarodowy Czerwony Krzyż może jednak zwrócić się do projektantów gier o stosowanie się do prawa międzynarodowego, a także zaapelować do rządów o stworzenia prawa regulującego treść gier.
Profesor prawa międzynarodowego  z Uniwersytetu New South Wales, Anthony Billingsley uważa, że istnieje ryzyko tego, że zabawa w gry może być wykorzystana w rzeczywistej wojnie i trzeba sobie zdać z tego sprawę. Konwencje nie mogą dotyczyć jednostek, gdyż są podpisywane przez kraje – te więc muszą wprowadzić wewnętrzne ograniczenia.
Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża ma uprawnienia zapewnione przez Konwencję Genewską do ochrony ofiar międzynarodowych i wewnętrznych konfliktów zbrojnych.
Jak to można skomentować? Sądzę, że argumenty mądrych ludzi trafiają wreszcie do organizacji, które rzeczywiście mogą coś zdziałać w tym względzie. Obawy, że gry komputerowe czynią z naszej planety piekło, wyraził niedawno Lyndon LaRouche. Większość ofiar na Bliskim Wschodzie jest wynikiem akcji samolotów bezzałogowych sterowanych z wygodnego fotela „gracza”, który zupełnie nie ma poczucia realności wykonywanych egzekucji.
Uważa się, że za czerwonym Krzyżem stoi Zakon Rycerzy Maltańskich – co potwierdzałoby humanitarny, a nie ludobójczy charakter tej organizacji, która ma też powiązania z Watykanem.

Izraelskie szwadrony śmierci szkolą policję amerykańską

W treningach amerykańskiej policji podczas programu Urban Shield, udział bierze Yamam, oddział policji, która działa na granicach Izraela, która oficjalnie wykonuje zadania antyterrorystyczne, a de facto zajmuje się m.in. pozasądowymi zabójstwami Palestyńczyków i ma długą historię represji i maltretowania mieszkańców okupowanego Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy. W ćwiczeniach uczestniczył też oddział wojskowy w Bahrainu, który niedawno zaatakował z ostrą bronią demonstracje pokojowe, a potem aresztował rannych, którzy próbowali się dostać do szpitala. Udział izraelskich oddziałów w ćwiczeniach jest starannie ukrywany przed opinią publiczną, co charakteryzuje to co się dzieje w sferze „bezpieczeństwa” po zamachu na WTC.
Mogę tu dodać, że jest coraz więcej dowodów na udział Mossadu w zamachu na WTC – od wypowiedzi byłego prezydenta Włoch w listopadzie 2007 r na łamach Corriere Dela Sera, do przyznania się złapanych wcześniej agentów Mossadu przez policję amerykańską do udziału w zamachu jako „obserwatorzy” – zrobili to w jednym z izraelskich programów telewizyjnych. Sam Izrael jest prywatnym państwem mafii Rotszyldów, a niemal wszyscy jego mieszkańcy  przechodzą odpowiednie pranie mózgów – tak by mogli być bezwolnymi wykonawcami planów międzynarodowych satanistów.

Reklamy