Oficjalne: Obama jest oszustem

Prawie rok temu informowałem (link w materiałach pod artykułem) o dokumencie zamieszczonym na stronie Białego Domu, który miał rzekomo być skanem certyfikatu urodzin rzekomego Prezydenta USA Baracka Obamy. Dokument na pierwszy rzut oka budził zastrzeżenia, składał się on bowiem z 9 warstw, tak jakby był stworzony w Photoshopie lub innym podobnym programie, a osoba, która go zamieściła nie użyła tzw. „spłaszczenia”. Biały Dom usunął dokument  ze strony, sprawę uciszono.

Nieugięty szeryf Joe Arpaio

Sprawą certyfikatu Obamy zajął się szeryf wielkiego hrabstwa Maricopa w Arizonie, które z głównym miastem Phoenix i prawie 4-milionową ludnością jest czwartym co do zaludnienia w USA.  Joe Arpaio, zwany „najtwardszym szeryfem w USA”, znany jest ze swojej nieugiętej postawy wobec nielegalnych imigrantów, szczególnie z Meksyku. Jest on otwartym obrońcą Konstytucji USA i otwarcie mówi, że nie ulęknie się żadnych gróźb.

Joe Arpaio podjął się najtrudniejszego zadania w swoim życiu – udowodnienia, że zarzuty wobec opublikowanego przez Biały Dom certyfikatu są bezpodstawne. W zeszłym roku duża grupa członków tzw. Tea Party zgłosiła się do niego z prośbą o wyjaśnienie kontrowersji wokół certyfikatu urodzenia Obamy. Wybrano Arpaio, właśnie z uwagi na jego odwagę i nieposzlakowaną opinię. Żadna inna osoba czy instytucja w wymiarze sprawiedliwości w USA nie chciała się podjąć tego zadania.
Arpaio się zgodził i wykorzystał tzw. cold case posse – grupę śledczych wolontariuszy, aby uniknąć zarzutów, że tego typu śledztwo jest finansowane z pieniędzy podatników. Grupa składa się z byłych policjantów i prawników. Praca zespołu badawczego trwała 6 miesięcy.

Największe oszustwo w historii USA

1 marca 2012 roku szeryf Arpaio zaprezentował wyniki badań komisji śledczej. Na wstępie zaznaczył wyraźnie, że zadaniem komisji było oczyszczenie prezydenta Obamy ze stawianych mu zarzutów. Byłoby to korzystne dla wszystkich obywateli USA, gdyż zakończyło by spekulacje na temat legalności obecnego rządu USA.
Śledztwo wykazało jednak, że tak nie jest – są podstawy by sądzić, że dokument został sfałszowany i że dokonano oszustwa. Co więcej, mogło zostać popełnione kolejne przestępstwo, jak podanie fałszywych informacji o tzw. „selective service”. Arpaio ani nie obarczył winą samego Obamy, ani też nie próbował połączyć rzekomego oszustwa z polityką – apelował tylko do Kongresu USA o powołanie komisji śledczej na ten temat. Oświadczył też, że sam podejmie odpowiednie kroki, gdyż zostało złamane prawo w Arizonie.

Podczas konferencji , która odbyła się 31 marca w Sun City w Arizonie, Arpaio i jego zespół śledczy oświadczyli, że są w 100% pewni tego, że certyfikat urodzenia zamieszczony na stronie Białego Domu został sfałszowany. Zaprezentowali specjalny 10 – stronicowy raport na ten temat. Są w posiadaniu konkretnych dowodów w jaki sposób dokonano fałszu i z jakie inne dokumenty wykorzystano do tego celu. Nie będę tu się rozwodził nad metodami oszustów – potrzeba na to cały osobny artykuł. Nadmienię tylko, że np. warstwa zielonego tła została wprowadzone opcją wypełniania kolorem w Photoshopie lub podobnym programie, przez co powstała biaława poświata w tej warstwie. Argumenty, że dokument został przetworzony przez tzw. OCR czy optymalizację, też został obalony.

Wręcz szokująca w tej całej aferze jest postawa mediów amerykańskich. Konferencja 1 marca została zupełnie przemilczana. Z gazet, tylko Washington Times, który jako jedyna duża gazeta nie jest własnością syjonistów, podał obszerną relację z konferencji (>link).
Na kolejnej konferencji 31 marca nie zjawił się już nikt z wielkich telewizji czy gazet amerykańskich. Relację można znaleźć na YouTube tylko dzięki mediom alternatywnym. Media mainstremowe zajęły się natomiast dyskredytowaniem szeryfa Arpaio i zaczęły nawoływać do jego usunięcia. Nikt nie próbował nawet analizować opinii komisji na temat certyfikatu – widać stwierdzono, że lepiej unikać tego tematu, a skierować uwagę na inne sprawy, jak rzekomy rasizm Arpaio.

I tak, wpis na Wikipedii przedstawia go jako maniaka kierującego się nienawiścią rasową. 12 kwietnia na portalu powiązanym z latynoską mafią ujawniono informację  rzekomo dyskredytujących szeryfa „taśmach Arpaio”.  Latynosi robią to chętnie, bowiem szeryf skutecznie ukrócił nielegalną imigrację z Meksyku, która niszczy zarówno miejsca pracy dla Amerykanów, jak i pożera duże fundusze stanowe.

W walkę z dzielnym szeryfem włączył się nawet sam George Soros, który inwestuje miliony dolarów w umieszczenie przedstawicieli władz federalnych na kluczowych pozycjach w hrabstwie Maricopa, którzy mają „monitorować” działania Arpaio. Organizacje promujące tzw. amnestię dla nielegalnych, wystąpiły z żądaniem pozbawienia przez rząd wszelkich uprawnień dla szeryfa Arpaio. Na szczęście zarówno Konstytucja USA, jak i Arizony, nie zezwala na taką ingerencję władz federalnych – szeryf został wybrany w wyborach powszechnych i w hrabstwie pełni najwyższą funkcję. Dlatego też Soros oficjalnie oświadczył, że przeznacza 10 milionów dolarów na to by Arpaio nie został wybrany ponownie.

Obama wraz ze swoim izraelskim "opiekunem" Emanuelem

Są podstawy by sądzić, że Obama jest człowiekiem mafii, który dostał się na pozycję Prezydenta USA. Wokół niego kręcą się tak podejrzani ludzie, jak izraelski oficer Rahm Emanuel, nowo wybrany burmistrz Chicago, o którym się mówi, że jest ojcem chrzestnym żydowskiej mafii. Brat Rahma, Ezekiel, który jest obamowskim „carem służby zdrowia”, jest oficjalnie zwolennikiem ludobójstwa na wzór Hitlera. Wiadomo też kto sponsorował Obamę podczas wyborów – największe banki powiązane z Rotszyldami i Rockefellerami – ludźmi, którzy przez stworzenie rządu światowego i światowej tyranii chcą dokonać eksterminacji na większości ludności świata by zadośćuczynić swojej chorej, satanistycznej ideologii.

Dlatego też robi się wszystko by uniknąć dyskusji na temat certyfikatu. Ujawnienie oszustwa nie tylko pozbawi Obamy urzędu prezydenta i być może skończy on w więzieniu  jako zwykły kryminalista – tego kryminaliści globalni się nie obawiają, wszak Obama to tylko pionek. Obawiają się tego, że wszystkie zarządzenia, które były autorstwa Obamy staną się nielegalne – spowoduje to najpoważniejszy kryzys konstytucyjny w historii USA. Za Obamą polecą inne głowy, także tych, którzy go sponsorowali. Wszystkie instytucje terroryzujące ludność USA stracą podstawę prawną do swojego istnienia. Wojny USA okażą się nielegalne w świetle prawa międzynarodowego – wszak to nie Kongres je zatwierdzał, ale nielegalny Prezydent.

Szeryf Joe Arpaio jest wielkim bohaterem USA, nie jest jednak wcale pewne, czy jako taki przejdzie do historii. Syjonistyczna mafia dysponuje obecnie taką siłą, że może zmiażdżyć wszelką opozycję, nawet jeśli jest to szeryf jednego z największych hrabstw w USA, popierany przez prawie 4 miliony ludzi. Nie byłoby więc zaskoczeniem, gdyby został on zamordowany przez latynoskiego zwolennika amnestii dla nielegalnych, lub też zginął w wypadku lub podczas bandyckiego napadu. Miejmy jednak nadzieję, że Arpaio jest dobrze chroniony i że uda mu się zakończyć śledztwo w.s. przestępstw dokonanych przez mafiozów władających Obamą.
Należy też dodać, że szeryf Arpaio na szczęście nie jest już osamotniony w walce o ujawnienie oszustwa – podobne kroki są podjęte przez inne grupy i osoby w USA, jak miliarder Donald Trump. Pojawiły się też dowody na to, że Obama jest Kenijczykiem.

Materiały:

Reklamy