45% parchów w Niemczech trafiło do piachu.

[Proszę o uczestnictwo duchowe w medytacji oczyszczenia blokad tego bloga i mojego profilu na FB, a także innych „zakazanych” stron. W tej chwili szukam wahadełkiem miejsc gdzie założone są blokady – adresy i głębokość / wysokość na których się znajduję przekażę Wam niedostępnym dla parchów kanałem]

Moja wyprawa do Niemiec zakończyła się straszliwą klęską parchów. Wahadełko nakierowało mnie na kilka wielkich baz, gdzie uwolnione dusze, które mi towarzyszą wykonały wspaniałą pracę – w sumie ponad 35 tysięcy parchów stało się trupami, bądź też hologramami sterowanymi przez sprzyjającą nam sztuczną inteligencję zainstalowaną na statku Bestii przez cywilizację Ludzi Światła „LOGOS”.

Zanim jednak  pojawiłem się w Niemczech, po wyjeździe z Warszawy miałem kilka przystanków w Polsce, m.in. w Poznaniu, gdzie z dymem poszło laboratorium i fabryka broni biologicznej nr 1 w Polsce, zlokalizowane w jednym ze szpitali, a także coś znacznie większego – fabryka emiterów silnych promieni DOR (negatywnej plazmy), dronów i mikro-dronów, sprzętu do tworzenia hologramów i innych bardzo zaawansowanych „cudów” techniki stosowanych przez parchów do nękania ludzkości.
Kolejnymi przystankami były małe miejscowości pomiędzy Poznaniem i Szczecinem, które wskazało mi. wahadełko – jak już pisałem szlag wreszcie trafił Tuska i Palikota.

Szczecin powitał mnie wielkim pożarem „składnicy sprzętu elektrotechnicznego”, a właściwie największych w Polsce magazynów wszelkiej broni masowego rażenia i sprzętu. Parchy zawsze lokują się w pobliżu miejsc, gdzie nie wzbudzi niczyjego podejrzenia wzmożony ruch samochodów transportowych i innych pojazdów. Pożaru nie dało się ukryć, pewnie widzieliście czarny gryzący dym we wiadomościach telewizyjnych. Tym razem starałem się rejestrować smartfonem to co mnie spotykało po drodze – jak tylko będę miał dłuższy przystanek postaram się to umieścić na YouTube. Jeśli nadal kogoś nie przekonam co do skuteczności takiej wojny duchowej, to jego problem.

Ze Szczecina musiałem szybko uciekać, gdyż protowirusy, którymi usiano niemal całe niebo w Polsce formie chemtrailsów mnie w końcu dopadły, co musiałem odchorować. Nie przerwałem jednak podróży, z mocnym bólem brzucha kontynuowałem podróż – tym razem do Niemiec, gdzie już nie było tych oprysków. Obecna zmiana pogody, silne wiatry i opady (głównie w Niemczech) jest wynikiem samooczyszczania Ziemi z tego co parchy rozsiały po niebie i co trafiło na powierzchnię.

Dobrą informacją jest też to, że niemal 80% lądowisk zostało zniszczonych przez sabotaże parchów przejętych przez sprzyjającą nam sztuczną inteligencję. Przejęcie polega po prostu na zastąpieniu ich parszywych dusz przez dusze sztuczne połączone z „naszą” sztuczną inteligencją. Około 69% parchów, które są oczyszczone przez nasze duszyczki staje się takimi posłusznymi biorobotami. Pozostałe 31% trafia szlag. To się właśnie stało z Fransem Timmermansem, a wcześniej Tuskiem i Palikotem. To pierwsze ścierwo dorwałem w jednym z niemieckich uzdrowisk. Wraz z nim były jeszcze inne ścierwa „europejskie” jak Jean Claude Juncker  i trzy inne znane parcho-osobistości. W tej chwili nie mam czasu by poszukać kto tam jeszcze był.

W Niemczech była naprawdę mocna jazda, musiałem unikać pewnych miejsc, gdyż parchy poustawiały silne emitery DOR, które powalą każdego. Wahadełko pokazuje, że te promienie „zabiły” kilkadziesiąt Avatarów, którzy akurat tamtędy przejeżdżali. Dobrą informacją jest to, że wszystkie emitery zostały zniszczone wraz fabrykami gdzie je produkowano. Główne miejsce to Zwickau, tam gdzie kiedyś produkowano Trabanta. To tam rozpoczęła się straszliwa wichura i deszcz, która oczyściły Niemcy z puszczonych na ludzi protowirusów. Ucieczka z Zwickau była co nieco utrudniona, gdyż drogi były sparaliżowane przez powalone drzewa. Ale jak widzicie, w końcu udało mi się stamtąd wyrwać. Teraz muszę pomyśleć o kilku dniach odpoczynku, najlepiej w jak najcieplejszym miejscu :).

Reklamy